czwartek, 30 października 2014

anioł nie kot!





Jak hartowała się stal:
Lubie ten etap, kiedy się jeszcze wszystko zdarzyć może.













Hmmm, skrzydełka fajne na żywca, są ledwie widoczne na zdjęciu, a jedno oko ucieka za bardzo w lewo.Wyciąć? Zostawić?



                                            Jednak chlastu , chlastu. 


Nie mam pewności, czy te skrzydełka nie są zbyt eeee...konkretne jak na kociego cherubina. Może się Szanowne Państwo wypowie w temacie?
Lepsze nitkowate, czy łupowate?



Pa, pa! Muszę lecieć!


                             

Skrzydła wydały mi się jednak za dosłowne, stanęło na tej wersji:

wtorek, 28 października 2014

...

Coś czuję, że jeszcze chwilę posiedzę przy komputerze i oczko mi odpadnie jak wiadomemu Misiu. Dlatego tylko zakomunikuję Szanownym Państwu,
 że w Krakowie mgła, mgła, mgła.

piątek, 24 października 2014

wtorek, 21 października 2014

Bakterie i zęby. Ich zęby. I bakterie na tych zębach..


Złapałam jakiegoś wirula. Ale żem przewrotna wsadzę tu oto w internetowe przewody trochę BAKTERII...

...które ku swojemu zaskoczeniu znalazłam w jednym z trylionóów pudeł w pracowni.Troszku przeterminowane, ale praktycznie  nie używane.


Ohyzdne, prawda?

Leżały by dalej takie odrażające, brudne, złe i w dodatku nikomu nie potrzebne, gdyby nie zamówienie od Gdańskiego Wydawnictwa Oświatowego na ilustrację  do wyboru tekstów dla klasy drugiej.

Renata Piątkowska. "Zęby".
 Młody filozof i eksperymentator Tomasz zastanawia się po co właściwie myć zęby.




Tatko truje mu o podstępnych bakteriach, co we wrażliwym, empatycznym młodzianku  wyzwala tsunami rozważań, których lepiej nie streszczać,  a zacytować. No to cytuję:

-Tato a jak wygląda taka bakteria? (...) Jak je wszystkie wypluję z buzi do umywalki, to czy im nie będzie przykro? Może te bakterie się do mnie przywiązały? A czy one umieją pływać? Czy sobie poradzą? Czy ta zielona pasta nie szczypie ich w ciałko? A czy bakterie mają zęby? I czy na tych zębach siedzą jeszcze mniejsze bakterie?




I z tymi własnie  dylematami zostawiam Was w ten słoneczny październikowy wtorek.


                       >>>są już wyniki konkursu kalendarzowegol

poniedziałek, 20 października 2014

czwartek, 16 października 2014

Wszystkie kolory świata.


Byłam  dni kilka w Bieszczadach. Widziałam wszystkie kolory świata.
Byłam też w Warszawie na warsztatach z dziećmi  i zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam podróże kształcą. Zawsze się człowiek dowie  o świecie czegoś nowego. Albo o sobie samym. Ja nie wiedziałam np. że mam w sercu otwór na circa 23 cm. W sam raz, żeby zmieścił się tam nowy mencizna.
  Niebiosa hojnie obdarzyły mię Panem Sierotką  i nie liczyłam już na żadne już gratyfikacje w tym względzie. A jednak! W ostatnią niedzielę w Ursynowskim Badecie tanecznym krokiem wkroczył w moje życie Tęczosław...

...autorstwa koleżanki >>>Jareckiej
Włóczkowy owoc burzliwego związku Trąbala i jednego z kolegów całkiem Nie Z Tej Ziemi. Jest we mnie pełna tolerancja dla związków międzyplanetarnych!
Boski prawda? Nie wiem co bardziej mnie zachwyca- ów moherowy puch na czubku głowy czy umiejętność długotrwałego przebywania w szpagacie z niewymuszonym wdziękiem. Chyba jednak niedosiężne jak dla mnie talenta gimnastyczne. Moherowy puch zawsze jakoś mogę wygenerować za sprawą beretki.

poza tym moi mili
Konkurs trwa!

poniedziałek, 6 października 2014

Koooooonkurs!



Jupi, jupi jest już nowy kalendarz Pana Kuleczki.
Duuuuużo obrazków do oglądania i sentencji do czytania- właśnie  >>>TU

A poniżej fotoreportażyk z cyklu "jak hartowała się stal".
Niczym łososie płynące w górę rzeki Kuleczkowcy kierując się blaskiem nadchodzącej Gwiazdki zmierzają do księgarń. 







Tak mi się spodobał znaczek, którym pieczętuje się w necie  Huhoandmathilda, że zmalowałam go na okładce książki. czytanej przez Pana Kuleczkę.
Wygląda na ciekawą :o)
A teraz zadanie dla Was Drodzy Blogoczytacze.
Jakie pod tym obrazkiem mogłoby się znaleźć hasło?


*************************
taki tekst autorstwa Wojciecha Widłaka widnieje w przyszłorocznym kalendarzu. 

Wybraliśmy dwie sentencje



i


Nicki Sentencjonistek i komentarz Wielce Szanownego Jury w komentarzach
***************************************



Odpowiedzi wpisujcie w komentarzach do północy z 20 na 21 października. Razem z Autorem- Wojciechem Widłakiem wybierzemy dwie godne spiżu sentencje, a nagrodą będą dwa kuleczkowe kalendarze na 2015




Kto powiedział, że nie można wysłać następnej kartki do >>>Mateusza?

A w niedzielę 12.10.14 o godzinie 14tej w >>>Ursynowskim Badecie będziemy tworzyć plastelinowe portrety panny Katastrofy. 
Zapraszamy! 
Ela, Katastrofa i Mysza Wisza

środa, 1 października 2014

Kot w worku czyli o pułapkach konsumpcjonizmu

.
Buro? Szaro? Spać się chce? Będzie bajka!
Ze specjalną dedykacją dla Agnieszki z małego pokoju z książkami


Zaczynamy.
Poczciwy kmiotek za ostatni grosz kupuje kota w worku.


Za drugi ostatni grosz kupuje pieska, którego chce zutylizować zły człowiek przedstawiony na obrazku.


Kotek bystrzocha  wykopuje pierścień, i to  nie byle jaki- cz a r o dz i e j s k i. Kmiotek po założeniu go - olaboga- zaczyna  mówić wierszem i nie wiem już sama co gorsze, zaczyna nurzać się w WYBUJAŁEJ KONSUMPCJI. To zje, to wypije, to se światło zaświeci, to pierzyny zażąda. Całkiem jak jakiś ilustrator! Ale o czarnym kotku Mruczku i białym piesku Szczeczku- dobry człowiek- pamięta.

Jak się już unurzają razem do wypęku, idą w gród zamkowy, a tam herold  ogłasza, że oto Nieprzyjaciel na królestwo nastaje. Kmiotek zakłada pierścień i pitnastogłoskowcem żąda w trybie pilnym armii ku obronie a dla siebie najładniejszej zbroi. Prosssszzz:
Wróg, kiedy go tak widzi w srebrnym pancerzu i he, he złotym szyszaku- wątpi i umyka.
Król w podzięce oddaje mu pół królestwa i dorzuca w gratisie cud- królewnę za żonę. 
Leży kmiotek, je, pije, sprawowaniem władzy zbytnio się nie przemęcza, to Mruczka za uszkiem podrapie, to Szczeczka, to żonkę...

Kobiecie z tego dobrobytu i  uciech zmysłowych przewraca się w głowie i dalejże wypytywać męża i o  zbroję, i armię i o dalszą zdolność kredytową. A ten mówi, że on prosty kmiot i wszystko zawdzięcza pierścieniowi.
No, tego było kobiecie za dużo. Nie szczerości bowiem oczekują Królewny od Mężczyzn Swego Życia.
Połówek Swych Drugich i Królewiczów Wymarzonych. Oj, nie.
Kosi bidula pierścień i mową wiązaną  wysyła Kmiota na zagraniczną placówkę.

Szuuuuka piesek, szuka kotek.
Im bardziej Kmiotka -Królewicza szukają, tym bardziej go w zamku nie ma. Kiedy widzą na palcu Królewny pierścień,  natychmiast wszystko rozumieją i zaczynają tłumaczyć myszkom zasady działania łańcucha pokarmowego.
 I oto skradziony pierścień odzyskany!
I Szczeczek i Mruczek mają wiele zalet, nie mają za to palców i w związku z tym muszą dostać  się do swego pana wpław. W wieży na wyspie on bowiem przebywa. Proszę jaka duża:

Nie obywa się niestety bez przykrych incydentów, które zmuszają i pieska i kotka do dalszych rozważań o zaletach łańcucha pokarmowego.W żarliwą dyskusję wciągnięte zostają  ryby. I oto zgubiony pierścień odzyskany:
Szczeczek i Mruczek dostarczają wyrób jubilerski Kmiotkowi, a on je, pije, sił mentalnych nabiera i  udaje się do Stolicy. Okazuje się, że Król owszem jakoś umiał się  tej przykrej sytuacji znaleźć i umarł, Królewna natomiast ( kupa śmiechu) próbuje rządzić   Nieprzyjaciel dalejże na kraj nastaje. Kmiotek, rutynowo żąda wierszem armii, konia i  zbroi  a Nieprzyjaciel umyka, zagranicznymi majtami ze strachu powiewając.

Królewna wyznaje Kmiotkowi wszystko, WSZYSTKO, całkiem jakby był redaktorką z magazynu Viva i odtąd żyją szczęśliwie. Jaki z stąd wniosek?

Grajmy w Lotto!
No właśnie, na co wydalibyście swoje 7 milionów?