wtorek, 24 kwietnia 2018

Joniak i uczniowie

Bez wątpienia
to ta pora!


Małgorzata Strzałkowska "Spacerkiem przez rok" wyd. Media Rodzina

Jak ktoś jest szczęściarzem, to już nic się na to nie poradzi.
Pamiętacie jak się chełpiłam moim ukochanym Profesorem Juliuszem Joniakiem?
Oto za chwilę, za momencik otwiera się w Pałacu Sztuki w Krakowie wystawa "Joniak i uczniowie"
będę i ja wśród tych czterdziestu rozbójników.

Nasz Profesor ma 92 lata i maluje że ho, ho. Istniała koncepcja, żeby dla podniesienia poziomu ekspozycji,  prace Profesora powiesić w 4 salach , a nasze w piątej, no ale nie- odważnie pokazujemy te obrazy boskie. Gołe baby, Infantki bez głowy i w ogóle.

A z wasiuczych malowideł będzie można zobaczyć oryginały z książki Małgorzaty Strzałkowskiej "Spacerkiem przez rok" i najnowsze, zielone, z lekka szalone  obrazki z serii o Panu Kuleczce Przyjdźcie! Wernisaż we czwartek 26 kwietnia o 18:30
Pałac Sztuki Plac Szczepański 4 Kraków


środa, 18 kwietnia 2018

To ci Ambaras!



Tomek Samojlik "Ambaras" - na obrazku dzielni braciszkowie Ambarasa- Chyży i Mocny

Hmmmm, właśnie sobie uświadomiłam, że nigdy nie pokazywalam tu szkiców, a od tego zwykle zaczyna się zabawa... 





czwartek, 12 kwietnia 2018

Niezła muza!

Ekhem, ekhem Proszęższanownych Państwa, bywa, bywa się  MUZĄ, natchnieniem Artystów!


Obrazki z tegorocznego kalendarza zainspirowały Wojciecha Widłaka do napisania nowych opowiadań. Trzy z nich znajdziecie w najnowszym tomie "Pan Kuleczka Skarby".
Ciekawi jesteście które? Oto jeden z nich ^^^
i kawałek opowiadania "Muzyka" na rozbudzenie apetytu:


(...)
-BZZZZZZYYYYYNG! DZYNNNNNNNNNG! PIIIIIIIIIIIIIIING!
-Rozbrzmiało nagle nie wiadomo gdzie, ale bardzo blisko.
Gdyby z fotela dało się spaść Pan Kuleczka z pewnością znalazł by się na podłodze.
Na szczęście nie dało się. Pan Kuleczka tylko poczuł się jak w startującej rakiecie kosmicznej
i przez jakiś czas nie mógł logicznie myśleć.
 "Ktoś przepiłowuje nasz dom.... Na dachu ląduje UFO...Tysiąc dziewczynek piszczy równocześnie..."
-przemknęło mu przez głowę.
Dźwięki nagle ustały i w drzwiach stanęła Kaczka Katastrofa.
(...) 





O oto radosny dzień mi nastał. Małe prywatne święto, dziś zaczynam robotę w letniej pracowni. Na wymytym po zimie wschodnim balkonie. Uwielbiam!

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Inspiracje



Niespodziewany atak wiosny w Świerszczyku!


"Figiel i Psikus" Wojciech Widłak dwutygodnik "Świerszczyk"

Wszystko rozwija się, kwitnie, bzyczy i świergoli...

inspiracje wyglądają wprost zza krzaka...




....przyjmują różne formy....



 ...w niezliczonych odcieniach koloru zielonego.





Poeta Figiel ...
...w obliczu  wybryków rozbuchanej natury, sam nabiera koloru chlorofilu.





Czy uda mu się przełamać impas twórczy?

Dowiecie się w najnowszym numerze Świerszczyka.

środa, 4 kwietnia 2018

Bzyk- Bzyk.

Powiem Wam, że w Wielką Sobotę udało mi się wykonać malowniczy szpagat- poświęcić koszyczek u Świętego Floriana  i nadać ilustracje na pobliskiej dworcowej poczcie. 






W pękatej bąbelkowej kopercie był m.innymi taki wnikliwy portret psychologiczny Bzyk-Bzyk...


piątek, 23 marca 2018

Idzie nowe

Bez..

...zbędnych słów.
























A poniżej kilka twardych dowodów dla Kaczki, że nie wkroczyłam w szeregi uberrealistów




-Wasza Myźgu-Myźgu Wasiuczyńska

niedziela, 18 marca 2018

Żółta Kredka






Poznajcie się.




To jest...


...Żółta Kredka...

Żółta Kredka-największa pierdoła wśród smoków. Zamiast zdrowych rozrywek- typu rycerze, zabawy na świeżym powietrzu woli lekturę, śpiew...


...i rysunki, siłą rzeczy dość monotonne tematycznie:


wtorek, 13 marca 2018

No to cyk!


O TYM JAK WASIUK Z TECHNIKĄ WOJOWAŁ.

W chatce pod lasem mieszkał sobie  Wasiuk ze swą starą głupawką. Zdrowi a weseli- nie wadzili nikomu.  Spostrzegł to Wasiuków nieprzyjaciel Techniką zwany i dalejże kosmatym ogonem w elektronice mieszać, brudnym pazurem  kłuć, nad starą wierną cyfrówką  sprośne czary czynić. Popsuła się aparacik, czarny ekran podglądu z żałości tylko pokazując.
Myślał Wasiuk, myślał, ale że nie był w tym zbyt mocny swoją kmiecą robotą się zajął i smoka nowego począł hodować.


Najpierw gadzią skórkę łacno na polarze wyrysował. 
Cyk! Aparatka zdjęcie jak umiała zrobiła.
Tak w ciemno, nie pokazując nikomu.


No to Wasiuk szparko skórkę smoczą wyciął i na tło bieluśkie  cisnął.
Cyk cyfryżeńka- babuleńka fotę trzasła.


Dobra nasza pomyślał  Wasiuk
i zębów a oczów gadzinie narobił. Pięknych, krzywych   a żółciutkich.


Babuleńka cyfróweńka tylko jękła.



Pioseneczki Ludu Małoposki  rzewnie nucąc, wzorki różne na smoczej skórze Wasiuk począł wyszywać.
Cyk!


Cyk!



Wasiuk kropeczki...





... paseczki, krateczki chwacko nawywijał!


Cyk, cyk!


 Wreszcie - gadzina u płota.


Cyyyyyk, wierna cyfróweczka zrobiła i z wysiłku padła.
Dobra, myśli Wasiuk  wierna głupaweczka, dzielna, zdjęć jednako już  nie wydoli.
Ze starości jej matryca bielmem zaszła, piksele bezzębnymi memła wątpiami, a i też trochę bidulina na umyśle melepeci. Jej prawo w tym wieku.


Ale jak tu ponadczasową urodę smoka w jajo zrobionego oddać?




Myślał Wasiuk tam- sam. Pójdę w świat, a radę u mądrych ludzi znajdę. Wziął tedy chleba, sera, kosturek, smoka na mocnej nici uwiązał, papierem owinął, do pudła wraził, wszystko czarnym atramentem dokumentnie na wieku opisał, przeżegnał się i ku cywilizacji ruszył.
Idzie borem, lasem, chodnik kostką Bauma wyłożony  śmieje się do chwackiego wędrowca. A auta jadą a szumią, trąbią, spaliną pierdzą- aż miło.

Uszedł drogi mało wiele, patrzy, a na dróg rozstaju dom dziwaczny stoi. A wielgi, a murowany, a okien plastikowych tele w nim niczym rubryk w picie.
Nic to, wytrzymał Wasiuk, bo  nieulękłe w nim było serce.
Trzy pary drzwi w tym wielgaśnym domu były.
Nad pierwszymi- dziw nad dziwy- napis: Ośrodek Zdrowia stoi. Podumał Wasiuk, w swą płową czuprynę się z chrzęstem podrapał. Myśli- o nie, nie tędy mię droga.
Nad drugimi drzwiami inkszy napis APTEKA na zielono świeci. Tu by pewnie jakieś antidota znaleźć można, ale że uczony był w piśmie, wiedział że w bajkach zawżdy do trzech razy sztuka. Dalej stoi a patrzy.
Aż tu taki pięknisty napis oczom jego  się ukazuje.

Mało że POCZTA to jeszcze POLSKA. No nic, myśli sobie strach, bo strach, ale pójdę! Chleb i ser  zjadł podzieliwszy z ptaszętami a myszkami polnymi , brodę płową z okruchów oczyścił, gila elegancko rękawem otarł, pas łowicki poprawił, słomiane kapce z pyłu gościńca otrząsnął, paczkę mocniej w garści ucapił- poszedł.

A tam wiadomo- potwory groźne dostępu do skarbu pilnują.
Potwór pierwszy- gorąc straszny.
Drugi- duchota.
Trzeci-  zaczarowana grupa kmieci  spode łba patrząca, co ani na pozdrowienie nie odpowiedzą, ani się ode drzwi nie odsuną, ino jak ryby jakoweś zaczarowane patrzą a patrzą.

Nic to, myśli sobie Wasiuk potem spływający, próba na mnie przyszła, ale WYTRZYMAM!
W kolejce stał a stał, a szparkie staruszeczki łokciami młócące a to po długopis a to po druki podchodzące -przetrzymał.
Przetrzymał i pacholę ruchliwe luzem puszczone, piskliwe, ciekawskie.
Przetrzymał niewiastę w dżinsie  a ortalionie 3988872 listy biurowe wysyłającą.
Wąsatego i niemytego, co panieneczkę z okienka za przepisy pocztowe rugał.

Wreszcie i  jego- Wasiuka kolej przyszła.
Mówi  odważnie -Tak, a tak,  paczkę bym ku samiuśkiej Warszawie wysłał!
A panieneczka tylko rączkami swemi bieluśkiemi stuk stuk w klawiaturkę uderzyła, mocną pieczęć na pakunku a na druczku odcisnęła, pieniądz papierkowy  chytrze wzięła, maluśkie naklejeczki na wieko  dała, paczkę ze smokiem w kąt na inne pudła cisła i różanemi swemi usteczkami powiedziała - Następny proszę.
Włożył  Wasiuk zmiętą w rękach czapkę i do swej chatki wrócił .
Głupawkę wierną swą obrządził, prądem smacznym przez czarodziejski sznureczek nakarmił i czeka.

Czeka dzień , jeden, drugi, inną robotą się zajął.
Nową aparatkę ku pomocy starej przez net zamówił.
Przyszła.
Dni mijały i noce.
Aż tu ranka pewnego w okieneczku komputera taki portret swej gadziny zobaczył. O taki:


Jaki  morał  z tej opowieści płynie?

No właśnie, może Wy mi powiecie?