czwartek, 6 grudnia 2018

Tadam tadam!

Niezależna Subiektywna Jura Krakowsko- Częstochowska ogłasza, 
że najbardziej podobał jej się utwór: Ani M.

Don Juan de Nomennescio
niewielki, futrzasty istotek
miał hobby (rzecz ludzka) - z atencją
burz groźnych wciąż badał istotę.
Gromadził w klaserach pioruny,
w słoikach po dżemie pył złoty,
co trąca twej duszy cnej struny,
to pasja - nie żadne kłopoty.

i do niej właśnie imć Niewiadomoco zostanie wyekspediowany pocztą.

niedziela, 2 grudnia 2018

KONKURS o Niewiadomoco

Młody samiec Niewiadomoczego. Pierdoła, ciągle wpadający w tarapaty.
To widać na pierwszy rzut oka. 
A co podpowiada Wam na jego temat    (umieszczone
w dowolnym miejscu) Wasze Oko Wewnętrzne?


W komentarzach pod postem napisz krótką* historyjkę z udziałem Niewiadomoczego.
Autor najciekawszej, najśmieszniejszej historyjki otrzyma Pocztą Polską oryginał  gamonia, a Historia ( już bez udziału Poczty Polskiej) zapewni Autorowi  nieśmiertelną Chwałę

* krótką - do 8 linii komentarza
Konkurs trwa do 6 grudnia, a kończy się w samo południe.
----------------------------------------------------------------------

Aajajaj, trudno wybrać, trudno, i to kusi i to nęci, a Niewiadomoco jeden. I całkiem zielony. Dajcie się zastanowić do 22giej, a w tak zwanym międzyczasie zapraszam na wycieczkę>>> Eli po Brukseli

piątek, 30 listopada 2018

Zwierzątki


 Chociaż męczy mnie katarek
 i kaszelek,
 wszystko jawi się w tonacji raczej blue












 wiem, po prostu wiem z doświadczenia: 






















Można w ramach dodawania swojemu życiu kolorów zrobić coś sensownego. Np.podpisać apel o nie podnoszenie podatku Vat na leki weterynaryjne i żywność dla sierściuchów. To byłby dramat dla wielu niezamożnych właścicieli, a dla wielu zwierzaków po prostu WYROK.Jeszcze można to zmienić. >>Przeczytanie i podpisanie apelu zajmuje mniej niż 2 minuty, co osobiście sprawdziłam.



czwartek, 15 listopada 2018

Jak magnes!

Nie ma to tamto, pawiem narodów jam i papugą. Zobaczcie sami.


 sprawiłam sobie w >>> d'Art torbę- śliczną i mięciutką
 torba ma podszewkę, kieszenie- wewnętrzne i zewnętrzną,
 ma też z tyłu rząd magnetycznych zatrzasków:


...i dzięki temu można jej przymocować dodatkową wierzchnia skórkę:


 na człowieku (z lekka nieostrym) wygląda tak:
ale jak się ma>>> magiczną różdżkę, kwiatki od Kasi z budki 24, i trochę magnesów, 
to może wyglądać też tak:

wtorek, 30 października 2018

Jeeeesieeeń...

 Tak to jest- czerwiec, czerwiec i ani się człowiek obejrzy
 a tu za progiem czyha LISTOPAD!




Jesień czasem spada na nas niespodziewanie.

- Pies Pypeć 
a właściwie Wojciech Widłak
w kalendarzu Pana Kuleczki 2019


jeśli jesteście ciekawi relacji amerykańskiej , zajrzycie  >>> TU

sobota, 27 października 2018

Targi w Krakowie

Jak tylko otrząsnę pył z mych pielgrzymich sandałów zamieszczę relację z Hameryki, a póki co zapraszam na Targi , gdzie w niedzielę razem z Wojciechem Widłakiem i lubą Katastrofcia będziemy podpisywać nowe kalendarze i stare książki. Chyba żeby ktoś wolał inaczej...

Stoisko Media Rodzina- D21 hala Wisła, niedziela godz 14:00-15:00

poniedziałek, 8 października 2018

Wyprawa



 To właśnie ja, wyposażona w zarazem praktyczne jak niezbędne akcesoria wyruszam śmiało w nieznane.
tak naprawdę to kolejna okładka do albumu foto 
Trzymajcie proszę kciuki za tę wyprawę amerykańską, bo mam tremę jak stąd do Nowego Jorku.




 Kilka fotek ze spotkania z dziećmi we Wrocławiu znajdziecie >>> TUTAJ.

piątek, 28 września 2018

Kochany Kret


Najnowszy numer dwutygodnika Świerszczyk poświęcony jest w całości psiurom. Maczałam w temacie paluszki i ja. Opowieść Zosi Staneckiej o małym Krecie z wielkim doprawdy temperamentem znajdziecie w rubryce Wielkie Czytanie:

Na pozór -puch, niewinność i słodyczka. Poooozory!






to bezbrzeżne zdumienie wywołane jest  siłą głosu małego awanturnika.



No i tak, dzięki tej robocie mogłam spotkać się z Dżordzem Kluskejem vel Czarną Żmiją. 
Na papierze też się liczy!



A tak całkiem realnie , nie na papierze, to lecę do New Yorku i dwóch sąsiednich stanów. Nie bardzo mogę w to uwierzyć, ale i nie bardzo mam czas żeby się uszczypnąć,
siedzę bowiem nad pilną robotą, a w przerwach przyszywam w natchnieniu kwiatki od Budki24, która rozpisała błyskawiczny konkurs ( termin dziś w piątek 28.09 2018 do godziny 20tej) na króciutkie hasło reklamowe.

niedziela, 16 września 2018

Aria na chlorofil, tuje i kostkę bauma.



Ach! Tegoroczne wakacje. Byłam na plenerze ilustratorów w Krasnobrodzie organizowanym przez Grażynę Szpyrę.


Zdarzało mi się wstawać o świcie żeby tropić mgiełki takie jak ta.


Sarenka myk!

Kąpieli chlorofilowych zażywałam i w południe
fot. Ola Michalska Szwagierczak

...i popołudniami.
fot..Hanna Grodzka Nowak


Widzieliśmy opuszczony cmentarz w Radrużu. Piękna cerkiew zachowała się dzięki temu, że przez lata była w pasie przygranicznym, na teren którego nie mieli wstępu cywile. 
Rany polsko-ukraińskie bolą tam do dziś.





Autorka  zdjęcia( jej też, 3 poniższe foty) Ola Michalska Szwagierczak twierdzi że wyszłam tu  prze- ślicz- nie, ja że wyglądam na kogoś, kto ma ochotę zjeść pierwszą żywą istotę, która przejdzie pod wieżą .



a tu jeszcze jedna cerkiew napotkana po drodze.



Paśliśmy się solowo i w grupach




 ze szkicownikami i bez



 kąpaliśmy się w 68632 odcieniach koloru  zielonego





Śmy się tak artystycznie rozwijali że strach!



 o proszę:
a zeszłoroczne miody naszych krasnobrodzkich warsztatów, można zobaczyć >>>TU

Był też wernisaż , a jakże; .

Od lewej:Piotr Fąfrowicz, Jola Marcolla, Maria Ekier, Hania Grodzka Nowak, Krysia Michałowska, za nią Ola Michalska Szwagierczak, Maestro Józef Wilkoń, mła, Ania Sędziwy, Mikołaj Kamler, organizatorka naszych warsztatów, animatorka kultury, twórczyni kolekcji ilustracji w zamojskim BWA- Grażyna Szpyra,  Artur Gołębiowski, Zuzia Orlińska,  Burmistrz Krasnobrodu Kazimierz Misztal, Szefowa Krasnobrodzkiego Domu Kultury Mariola Czapla, Boguś Orliński i Wice Burmistrz Janusz Oś.





fot. Małgorzata Gołębiowska
Przekazaliśmy zilustrowane przez nas  książki dla miejscowej biblioteki.

Na finał pleneru przybył też Pan Sierotka z własnoręcznie upieczoną szarlotką. Mniam.

Byliśmy przez chwilę w Zamościu
 opodal kamienicy w której mieszkał Leśmian...

...Pan Marek primo voto Sierotka strzelił mi takie fajne zdjęcie.


A potem pojechaliśmy sobie z Panem Markiem w góry. Pogórze, przedgórze, jak zwał tak zwał , w każdym razie daleko od turystycznych szlaków i biletowanych miejsc wstępu jaki oferują tabunom Parki Krajobrazowe.
Jak najdalej od Babilonu zwanego  Zakopanem.


Podhale. Tutejszy lud nie przestaje mnie fascynować.
Domy buduje z płyt prefabrykowanych, okleja sajdingiem w kształcie bali.
Ceraty udają płótno, laminat drewno, a stylon koronki.
Dom najlepiej postawić tak, żeby z balkonu mieć widok na somsiada a nie na  góry.
W ogródkach arie na tuje i kostkę bauma.

Siano kisi się w workach plastikowych:


co pozwala zrezygnować ze stodół i postawić kolejnego 3 kondygnacyjnego gargamela do dojenia turystów. Część z nich (gargameli a nie wydojonych turystów)  stoi opuszczona od lat.

Do ślicznych drewnianych kapliczek wstawia Lud gipsowe, sklepowe figurki.
Ale bywają oryginalne wyjątki:









Kapliczka z Beskidu Wyspowego.To chyba różaniec...







Na niedzielnej Mszy były chrzciny, rozczuliły mnie stroje, dziewczynka miała haftowaną szatkę, a chłopiec mini porcięta.




Kruca bomba- piknie tu jest!






Snopki suszącego się siana to  coraz rzadszy widok na Podhalu.



Właściwie widuje się je tylko w miejscach gdzie trudno wjechać maszynie. Najwyraźniej problem ze sznurkiem do snopowiązałek nie został rozwiązany w latach siedemdziesiątych, ale od czego kreatywność i rajty w rozmiarze XXL?





Każdy lokal gastronomiczny serwuje kuchnię regionalną. Góralskość osiąga się dodając oscypek do wszystkiego i tak mamy pizzę po góralsku, kebab zbójnicki, kotlet gazdy itd.
W knajpie obowiązkowo włączony telewizor lub/i upiorne disco  z taśmy albo na żywo - klasyczne skrzypeczkowe motywy ugarnirowane majteczkami w kropeczki i ciepłym wiatrem i twoimi łoczami dziiiewwwcyyyno.
W okienkach stylonowe wariacje na temat ludowszczyzny udrapowane na styl pałacowy. W karczmie na Olczy  i sztuczny strumyczek i plastikową sarenkę się znajdzie.









Kiedy oczadziały tlenem turysta zaczyna rozpływać się nad urodą świata, ciszą i harmonią sfer, zaraz go minie  ekstatycznie popiardując jakiś młodzian na  moturze bez tłumika, albo  w chmurze kurzu i spalin przejdzie  gazik z napędem na pierdyliard kół. Albo ryczący quad.



A i tak na pewno tu wrócę. Syndrom Podhalańsko- Sztokholmski.



Wracaliśmy przez Beskid Wyspowy, bo bardzo chcieliśmy zobaczyć drewniany kościół w Jurkowie pomalowany w 1966 roku (dobry rocznik moim zdaniem!:) przez Teresę Stankiewicz i Witolda Damasiewicza. Podobno wiernym bardzo się nie podoba i co i raz radzą Proboszczowi żeby to-to zamalował.

Poniższe 3 foty autorstwa kolegi malarza


Dodaj napis

bo moje zdjęcia  jak widać na ostatnim  wyszły mdłe- nieostre.



Eh! Lato, lato, już z rudawym podszerstkiem.



Pięknie było...
...chętnie zaszyłabym się w pracowni, żeby pomalować ale nie ma to tamto,
 trzeba jutro  jechać na Mazury. 
Samo się nie pojedzie i rytualnie nóg z pomostu zwieszonych nie zamoczy.

Obowiązek to obowiązek!