czwartek, 1 lutego 2018

Szal uniesień.

Z braku czarnego konia o spienionym pysku i mocnej niechęci do przeziębienia nerek będzie tylko SZAL. A nawet trzy.

SZAL nr1.

W ustawce udział wzięli:
polar, a konkretnie kawałek koca Ikea
kwiatki marki Jarecka
ja- która chciałabym nowy płaszcz, ale - no cóż, może być i nowy szalik...






SZAL nr.2
Mówię Wam, co to był za szalik. Lżejszy od powietrza. Moherowa mgła. Błękitna rapsodia . Gershwin właśnie jego miał na myśli.
Spotkaliśmy się (z szalikiem nie z Georgiem) w sklepie Kop-ciuszek. Miłość od pierwszego wejrzenia. Przycisnęłam do łona, i  z determinacją gracza rugby ruszyłam do kas. Ha! 5zeta. Cudowny. Cu-dow-ny. Po czym postanowiłam go wyprać w 30', w ultradelikatnym  płynie do niemowlęcych gatek. I co? Wyjęłam z pralki zbite pofałdowane nieszczęście o konsystencji PRLowskiej tektury. 


udział wzięli: szalik PO praniu
kwiatki marki Budka
polar na spód, bo nic tak nie gryzie jak mohair



SZAL nr.3
Kop-ciuszkowy szalik z drobnych pomponów. Trochę sprany unikat.
Do robienia pomponów niezbędny jest dobry audiobook,albo nadludzkie pokłady cierpliwości. Ja wybrałam pierwszą opcję.
Przydają się też plastikowe narządy do robienia pomponów i wełna.
Podobno normalni ludzie robią pompony z resztek.
Ja tam nie wiem, stosuję inny system. Zamawiam sześćset motków i nie mam na płaszcz...
po lewej-pompon po strzyżeniu.



Zimę mamy z gatunku malowanych pokusiŁam się więc o pierwszą w swoim życiu grafikę KOMPUTEROWĄ.



19 komentarzy:

  1. Do mej duszy przemawia najglosniej numer 2. Mówi barwnie, jasno i pieknie. Kwieciscie.
    Bardzo mi sie podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio Kaczka sugerowała, że skoro Zofii Stryjeńskiej nie udało się namówić dentysty na przerobienie jej zębów na najładniejszy na świecie KOBALTOWY kolor, to może mnie się uda.

      Bardzo lubię wszelkie niebiańskie odcienie, ale zimą docieplam się i energetyzuję czerwieniami, różami i pomarańczami.

      Usuń
  2. A mnie najbardziej podchodzi jedynka. Bardzo rozgrzewające kolory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo, jedynka jest na najsilniejsze mrozy. Nie tylko optycznie ciepła.

      Usuń
    2. Zima nas nie rozpieszcza mrozami ale taki szalik można tylko zarzucony zawadiacko nosić.

      Usuń
  3. Kolorystyczna bomba! Serce otulił mi pikselami kolorów pierwszy szalik i autorskie pompony z trzeciego - przepadam za połączeniem ciepłego żółtego ze słoneczną pomarańczką i amarantem. W sumie lubię też szmaragd i ciepły granat... Lubię kolorki. A za Elowymi przepadam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, zachciało mi się szalika...a nawet gorzej! Zachciało mi się stworzyć pompony:-))2! ale z pomponem:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z robieniem pomponów jak z jedzeniem słonecznika lub orzeszków. Jak się już zacznie, trudno przestać.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ależ Justyno, oba to za 4 x bardzo.

      Usuń
    2. Justyna- wyjścia też są dwa albo chwytaj za szydło- Czarodziejka Jarecka pokazywała jak robić kwiaty Fridy tędy proszę albo...

      Usuń
  7. Nosiłabym trzy. Jednocześnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraziłam sobie:)

      Usuń
    2. Jeden snujący się jak ogón.

      Usuń
  8. Na kocu nr 1 śpi mój kot. Może wyrwać spod futrzastych czterech liter...
    Jestem pod wrażeniem historii numer 2. Zabiłaś szalik?! A potem go zmartwychwstałaś. Cuda, cuda!
    Grafika komputerowa przecudnej urody, brawo! Chcę jeszcze, jeszcze!

    OdpowiedzUsuń