niedziela, 8 sierpnia 2021
KONKURS Cuda i dziwy
Uwaga, uwaga, ogłaszam konkurs: ............................................................................................... Sentencja dotycząca zalet czytania w formie O G Ł O S Z E N I A (netowego, prasowego, jak kto woli) .................................................................................................
Miejsce akcji: wpisy w komentarzach pod postem ..................................
Kiedy: od teraz do niedzieli 15 sierpnia, do godziny 20:00 ......................
Nagroda: książeczka o sztywnych kartkach i broszura dla rodziców
+ oczywiście, oczywiście nieśmiertelna sława.
Trzymamy z motylem kciuki, żeby ogłoszenia druku w podręcznikach były godne. Co tam druku, kucia w marmurze, lania spiżu! Wysilcie synapsy Obywatele, w tej jakże słusznej sprawie!
Lans z motylem z Rabki, jeśli ciekawi jesteście fot ze spotkań z dziećmi, zajrzyjcie >>>tu
wtorek, 3 sierpnia 2021
Filtr pamięci
Rozkładówka "Mama, tata i ja. Hop-la-la!", zbioru wierszy wydanego przez Instytut Książki. Trochę zimy dla ochłody. Takiej, jaką pamietam z dzieciństwa. Wiem,że nie świeciło wtedy cały czas słońce, świat nie był permanentnie pokryty śnieżnobiałym puchem i iskrzącą ślizgawką, ale co zrobić, pamietam idealnie słoneczne, pachnące lato i mroźną bielutką zimę. Cały świat wydawał mi się jednym, wielkim prezentem do odpakowania.
Tak złożyła całość Dorota Nowacka:
I teraz pytanie do Szanownych Czytelników- chciałby ktoś w prezencie taką książkę o tekturowych kartach? Odpalać konkurs?
Zacny skład autorów wierszy : Jan Brzechwa, Wanda Chotomska, Józef Czechowicz, Dorota Gellner, Maria Konopnicka, Joanna Papuzińska, Ewa Szelburg-Zarębina, Julian Tuwim, Danuta Wawiłow.
piątek, 16 lipca 2021
Moi Mistrzowie- Józef Wilkoń
Przegrzebuję blogowe trzewia, przeglądam archiwum- czy to możliwe, że w cyklu moi Mistrzowie nie było jeszcze Józefa Wilkonia? No, nie było. Słuchajcie, do 22 lipca trwa wystawa >>> w Zakopanem
, a do 5 września w Krakowie i okolicach można oglądać trzy ekspozycje rzeźb i prac malarskich >>> "ZWIERZYNIEC KRÓLEWSKI"
Podpis: jak wirus tak, to ja tak. Mutujemy. Ciekawe, bo ja tak od 65 lat. Mutowałem. 9.I.2021 r. ......................................................................................................
Są prace z tego roku, są nieśmiertelne przeboje sprzed dekad, można też zobaczyć kilka bardzo ciekawych juveniliów, z lat pięćdziesiątych. ...................................................................................................
Nie wiem, jak z ocynkowanej blachy, materiału bezpłciowo sztywnego, ciężkiego, o kaleczacych krawędziach, można stworzyć taką rozmaitość finezyjnych form. Maestro z arkuszami metalu bawi się z taką lekkością, jak by to była kartka papieru.
Puncuje blachę z jednej i drugiej strony żeby oddać fakturę rybich łusek,
bezceremonialnie maluje po metalu sprayem, wykorzystuje zmatowienie, liszajowatość materiału albo rdzę żeby oddać omszałość głębinowych ryb.
Potrafi za każdym razem inaczej wyeksponować oko, i o matko i córko -pokazać nawet półrzezroczystość rybich płetw.
To co robi siekierą i piłą mechaniczną z gigantycznymmi balami drewna, też ociera się o czary ( tu foty z plenerowej pracowni, zobaczcie, jaka to skala) , niby ten sam wyjściowy materiał, a widać wyraźnie lśnienie sierści pantery i puchatość sowy i szorstkość dzikiej świni.
Zwierzęta są tak naturalnie złapane w ruchu, pozie, że ma się wrażenie, że znieruchomiały tylko na chwilę i zaraz ruszą gdzieś w swoich sprawach. No i ta skala!
Trzy ostatnie foty spod Zamku w Pieskowej Skale, poniżej Wawelskie Ogrody.
Widziałam wszystkie 3 wystawy "Zwierzyńca królewskiego" i mówię Wam, zróbcie sobie przyjemnośc, jedźcie zobaczyć Wilkonie!
-malarski warsztat Józefa Wilkonia << klik, tu link do filmu, gdzie można zobaczyc Maestro w akcji.
poniedziałek, 28 czerwca 2021
Gwiazdy patrzą na nas
W czerwcowym numerze Świerszczyka piękna baśń Wojciecha Widłaka ( w przebraniu chochlikowej babci) o gwiazdach i świetlikach
Z kumpelkami ilustratorkami założyłyliśmy sklepik ze swietnej jakości drukami naszych prac.Można kupić też ten >>>gwiezdny motyw. Rozejrzyjcie się może coś przypadnie Wam do serca? >>>W ramki i na ścianę. ............................................................................................................................................................................................................
tematem numeru są owady i skroiłam doń taką okładkę:
tak hartowała się stal i malowały motyle skrzydła
A tak wygląda motyw ze skrzydełka owadziej okładki, na którym lansują się Figiel i Psikus
Widzieliście świetliki? Ja w tym roku ani jedniutkiego, nawet takiego o słabej żaróweczce w chudej dupce. Eh...
niedziela, 6 czerwca 2021
czwartek, 27 maja 2021
Z filmowych przygód garbatego glonojada
Słuchajcie słuchajcie, czy ja już pisałam, że cykl "Pan Kuleczka" dzięki głosom czytelników znalazł się w złotej dwudziestce kampanii Cała Polska Czyta Dzieciom? Mam wrażenie, że chwaliłam się tym zylion dwieście tysięcy pięćset osiem razy, przetrzymajcie raz jeszcze.
Bo oto przydarza się okazja ogrzania w cieple osobowości Autora, a w przypadku Wojciecha Widłaka udaje się to nawet przez ekrany i słuchawki.
Na żywo 27.05.2021 między godziną 13:00 a 14:00. Spotkanie w ramach ogólnopolskiego tygodnia czytania dzieciom >>>TU
Z okazji tych internetowych igrzysk miałam nakręcić filmik, ot taki, komóreczką- jak maluję. Wzięłam ci ja chwacko kij od selfie, ładnych parę kilo książek do unieruchomienia tego statywu, farby, kartki, pędzle i poszłam malować na północny balkon. Pogoda była piękna, no ale farby trochę schną, megabajty lecą, więc filmik z malowania Katastrofy powstał w 4 częściach. Wysłałam WE TRANSFEREM 1 fragment, żeby zapytać czy technicznie dobry, ale ponieważ nikt na maila nie odpowiedział, a czasu było mało, pomyślałam, ujjj chyba nie dobry. Ustawiłam komórkę do kręcenia w poziomie, ale filmik wyświetlał się w pionie, wiecie- przekrzywiony. Jeszcze sobie kochani czytelnicy szyje nadwyrężą, albo co.
Mam jeszcze jeden dzień, żadne mecyje- nakręcę drugi. ...........................................................................................................................................................................................................
Na drugi dzień przetoczyły się jakieś armagedony: obiecany a zapomniany materiał do 2 katalogów wydawniczych, ostatnie graficzne korekty ważnej dla mnie ksiażki. Telefon dzwonił co chwilę, kurierzy jakby się wściekli, przynosili mi nawet pomyłkowe paczki, lał deszcz, stół letniej pracowni mokruteńki, ciemno jak w listopadzie, a ja nic, gen reżyserski się we mnie odezwał, Tarantino podniósł łeb, nie ma to tamto- będę kręcić.
Że ciemno? No to sobie przygotuję stanowisko przy jaśniejszym południowym balkonie! Że biała kartka jest na ekranie koloru asfaltu? Nie będę malować tylko rysować, większy kontrast. Dalej słabo widać? Podejdziemy z kramem bliżej szyby, jeszcze bliżej, bliiiżej, niiiżej, dobra -pozycja garbatego glonojada będzie odpowiednia. Na czym by tu blacik do rysowania zaimprowizować? Może na uroczo wygiętym podnóżku? Że się wszystko chwieje? Oj tam, przytrzymam ręką, tą samą którą będę asekurować odbijające światło białe tło. Komórka trochę zasłania kartkę na której mam rysować? Daaaam radę. ............................................................................................................................................................................................................
Do tej pory nie wiem dlaczego coś co nagrywałam w poziomie wyświetlało się w pionie, lub do góry nogami. Po trzeciej nieudanej próbie chciałam płakać, po dziesiątej miałam ochotę rozebrać się, wbić sobie kijek od selfie w centrum czoła i z wyciem ruszyć na wieś.
Na wizji z chwiejnej deski spadały mi ołówki, żelazne szczęki unieruchamiające telefon, to go wyłączały, to boleśnie szczypały mi palce. Kiedy próbowałam łapać lecącą na telefon białą blendę, dłonią zawadzałam o kabelek, ten plątał sie ze sznurkiem od okularów w jakąś niekonwencjonalną makramę.
No i wreszcie, po całej serii zdarzeń rodem z filmów Bustera Keatona, 2 kawach i 4!!! godzinach walki z materią mam dwa filmiki w poziomie. Niedobre, ale za to długie klik , klik na własna odpowiedzialność minuta, 37sek i 2minuty z groszami
............................................................................................................Dowiedziałam się właśnie, że Fundacja pokaże ten pierwszy przesłany fragment, 1/4 filmiku malowanego w dzień słoneczny. Ciekawe- nadwyrężymy sobie szyje, czy nie? Pion czy poziom?
No właśnie , mamy nowe kartki>>>> W RAMKI I NA ŚCIANĘ
środa, 19 maja 2021
Szaro-szara i kolory od serca
Nowa wiosna- nowa sukienka.
Baza kiecki ze sklepu typu Kop-ciuszek. Bardzo przyjemna dla skóry ekologiczna bawełna, ergonomiczne kieszenie, ładny wykrój dekoltu , ale jakby to powiedzieć, całkiem szaro- szara.
Od lat adoruję w necie motywy Orly Kierly, ceny niestety- w sam raz dla nastoletnich dzieci japońskich milionerów. Wzięłami i udziubałam liść akacji sama. Sorry Orrla, naśladownictwo najwyższą formą komplementu.
Listki wycięte z z polaru, łodyżka panie dziejku wyszyta łańcuszkiem. Tak wygląda na krygującym się człowieku:
O, a tu widać że sukienka ma czarną listwę na dole.
A z innych nowości- Nasza Ksiegarnia przysłała właśnie paczkę z egzemplarzami autorskimi "Kolorowych Serc" Beaty Ostrowickiej
W kuluarowych w kadrach :
Żółty
Czarny
Biała inspirowana Dynią Kaczki
Czerwona
Niebieski
Cicho- ciemnawy Fioletowy i Zielony
Uważajcie! Cała ta ferajna z opowieści Beaty Ostrowickiej skrada się żeby skraść Wam serca.
Będą sprawdzać czy mieszczą się Wam w sercu wszystkie kolory świata.>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>i kolejny aproposik nowościowo- kolorowy
nowe druki w RAMKI I NA ŚCIANĘ
Subskrybuj:
Posty (Atom)













































