Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ozdoby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ozdoby. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 września 2019

Zalipianki i kosmiczny pył

Jak się pokazałam w nowej (no starej , ale świeżo haftowanej) marynareczce Pan Sierotka zwany też Profesurem albo Panemmarkiem jęknął tylko ZALIPIANKI?
Kto bywał w Krakowie ten wie,  że do niedawna lokal ten był  istnym wehikułem czasu. Otwierało się drzwi i bzzzziuu lądowało się w oparach cepeliowskiego PRLu. W samym jego lakierowanym chemolakiem sercu.
Filuterne motywy  kwiecia na ścianach, barze, arcyciężkich zydlach i ogólnie na każdej możliwej powierzchni. Na ludowo umajone  panie kelnerki w hełmofonach z blond trwałej  patrzące męczeńsko gdzieś w dal przy przyjmowaniu zamówienia. W kątku te same starsze panie plotkujące nad dawno wystygłą herbatką.
Taki klimacik.

Wyobraźcie sobie, Panmarek nie zginął zwęglony moim spojrzeniem, a nawet zrobił mi kilka zdjęć.




Szydełkowe kwiatki, które na podstawie moich  kolorowych szkiców zrobiła Kasia z budki, tu i ówdzie podhaftowane.



 o,te drobiazgi poniżej wyszyłam:



 a megakwiat na plecach od samej Jareckiej,
 a białe pyłki,  to już z mojego dywanu.
Przyjmijmy że to kosmiczny pył, by nadać całej sprawie odrobiny transcendencji.


niedziela, 15 września 2019

Norrrmalnie o ciuchach

Miałam ci ja spódnicę. Z 10lat. Nosiłam, nosiłam, aż  jakiś wredny mól wypalił mi  w niej dziurkę papierosem. Małą, ale irytującą. No to naszyłam sobie takie kropelki a'la marimekko:






na człowieku wygląda tak:



można w niej i pobimbać sobie


fot.Ola Michalska Szwagierczak
...i pójść  do lasu na promocję światłocienia i wyprzedaż błysków

fot.Ola Michalska Szwagierczak



i...
wyszukać wysoce eco  kwaterę na lato
fot.Ola Michalska Szwagierczak


nie będę taka, podzielę się super kontaktem...

Ponieważ jest rzeczą powszechnie znaną, że wygląd ciuchów podbija uroda modelki, zarzuciłam nową spódnicę 
(ekhem, nową jak nową, ze sklepu kop-ciuszek, wzbogaconą polarową listwą na dole) 
 na piwonię w ogrodzie. Zdjęć na człowieku brak. 


Skoro jesteśmy przy ciuchach - 
zaprojektowałam dla młodzieżowego klubu Toyoty  bandanę. Jak szaleć to szaleć, w ulubionych kolorsach:

pasuje mi do ciuchów turkusowych, szmaragdowych, kobaltowych, ultramarynowych, granatowych, ogólnie mówiąc do większości szafy, no
i do torby .




Bandana świetnie się nada na łódce, albo w górach gdzie wiatr szarpie włosy,
albo - o proszę, gdyby ktoś planował karierę na wyboistej ścieżce poezji śpiewanej:



 ale można też nosić jako chustkę pod szyją
krótki, burzliwy romansik wakacyjny z czarnym bydełem udokumentowany przez


Hej idę w las,łapać światło póki czas
 torba z manu mi  mi-go-cze
Bartek Cygan dla RZECZY PIĘKNE

Teoretycznie wróciłam z wakacji, ale dusza jakby jeszcze nie dojechała. Dobrze że deadline dyszą u drzwi, będę musiała się ocknąć. Baaaaaj!

czwartek, 15 listopada 2018

Jak magnes!

Nie ma to tamto, pawiem narodów jam i papugą. Zobaczcie sami.


 sprawiłam sobie w >>> d'Art torbę- śliczną i mięciutką
 torba ma podszewkę, kieszenie- wewnętrzne i zewnętrzną,
 ma też z tyłu rząd magnetycznych zatrzasków:


...i dzięki temu można jej przymocować dodatkową wierzchnia skórkę:


 na człowieku (z lekka nieostrym) wygląda tak:
ale jak się ma>>> magiczną różdżkę, kwiatki od Kasi z budki 24, i trochę magnesów, 
to może wyglądać też tak:

czwartek, 9 sierpnia 2018

Jak znalazł!

Dostałam od  kochanego Alcydła torbę. Filcową, superową, na podszewce. Chodziłam z nią ze dwa lata. Co jak na tak niestałą płochą wietrznicę jak ja to baaaardzo długo. Tego samego zdania był Pan Sierotka i 1599 tekstylnych toreb które wisiały w tym czasie na poręczy fotela.
No ale SZARA - pasuje do wszystkiego, praktyczna- mieści się w niej i teczka A4 z wydrukami, pękaty portfel (z dwiema dychami, trylionem starych paragonów i sekstylionem kart stałego klienta) i przysłowiowe kilo kartofelków, i piórnik z zylionem pisaków, ołówków i szminką. Zyskała na bliskiej ze mną znajomości i wewnętrzną smycz z karabińczykiem na klucze (zgapione od Jareckiej- nie cierpię bowiem rozpaczliwego rycia w torebce  za kluczami kiedy ręce wydłużają mi się jak u gibona pod wpływem ciężaru zakupów, a mnie bardzo chce się siusiu) i wewnętrzne kieszonki na komórkę i aparacik foto.

Torba miała naszyte alcydłowe kółeczko szydełkowe, ładne -wiadomo, ale nie do wszystkich kolorów ubrań mi pasowało. Poza tym koniec świata dwa lata, d w a l a t a z nim chodziłam.

Więc wymyśliłam sobie zmienne "skórki". Na razie mam dwie .
Różową i niebieską.

Niebieskie są z  alicjowych kwiatków manu. Nosiłam jako naszyjnik, ale nawet na takiej dorodnej babeczce jak ja były trochę przyduże. A torbie- borbie do twarzy!


Do naszyjnika ( kwiatki z materiału zaprojektowane przeze mnie dla manu, wypchane ocieplaczem do zimowych okryć i pracowicie ręcznie zszyte) doszyłam jeszcze na cieniowanej włóczce bimbadła z filcowych kuleczek, no bo kto bogatemu zabroni?





A różowe kółeczka  udziubała pięknie na szydełku Kasia z Budki. Już ze 3-4 lata temu. Było tych różowych krążków dużo, cześć wykorzystałam przy tym projekcie  
z reszty zrobię sobie nowy ozdobny naszyjnik- śliniaczek, albo sieknę na szarą spódnicę, kto to wie?



 Znalazłam je , kiedy ekhem szukałam kasinych niebieskich kwiatków.



Pewnie znajdę je kiedy będę  ryć za czymś innym- nie tracę nadziei. GDZIEŚ SĄ. A że wedle Amerykańskich Naukowców Wszechświat się kurczy, z każdym dniem będzie łatwiej, prawda?

czwartek, 1 lutego 2018

Szal uniesień.

Z braku czarnego konia o spienionym pysku i mocnej niechęci do przeziębienia nerek będzie tylko SZAL. A nawet trzy.

SZAL nr1.

W ustawce udział wzięli:
polar, a konkretnie kawałek koca Ikea
kwiatki marki Jarecka
ja- która chciałabym nowy płaszcz, ale - no cóż, może być i nowy szalik...






SZAL nr.2
Mówię Wam, co to był za szalik. Lżejszy od powietrza. Moherowa mgła. Błękitna rapsodia . Gershwin właśnie jego miał na myśli.
Spotkaliśmy się (z szalikiem nie z Georgiem) w sklepie Kop-ciuszek. Miłość od pierwszego wejrzenia. Przycisnęłam do łona, i  z determinacją gracza rugby ruszyłam do kas. Ha! 5zeta. Cudowny. Cu-dow-ny. Po czym postanowiłam go wyprać w 30', w ultradelikatnym  płynie do niemowlęcych gatek. I co? Wyjęłam z pralki zbite pofałdowane nieszczęście o konsystencji PRLowskiej tektury. 


udział wzięli: szalik PO praniu
kwiatki marki Budka
polar na spód, bo nic tak nie gryzie jak mohair



SZAL nr.3
Kop-ciuszkowy szalik z drobnych pomponów. Trochę sprany unikat.
Do robienia pomponów niezbędny jest dobry audiobook,albo nadludzkie pokłady cierpliwości. Ja wybrałam pierwszą opcję.
Przydają się też plastikowe narządy do robienia pomponów i wełna.
Podobno normalni ludzie robią pompony z resztek.
Ja tam nie wiem, stosuję inny system. Zamawiam sześćset motków i nie mam na płaszcz...
po lewej-pompon po strzyżeniu.



Zimę mamy z gatunku malowanych pokusiŁam się więc o pierwszą w swoim życiu grafikę KOMPUTEROWĄ.



środa, 29 marca 2017

jak się uprawia ogródek



Kasia z budki 24 umie zrobić na szydełku  wszystko! Na podstawie moich kolorowych szkiców  udziała taki oto ogródeczek:


Zdjęcie użytkownika Budka.

 Kwiateczki leżały gotowe już od października, i ciągle robiłam cos ważnego, pilnego i w ogóle. No ale kiedy rozkwitły mi podświadomie również  na stole do pracy,  w postaci tej oto wycinanki poczułam ze czas jest bliski!


Książka Agnieszki Frączek "Za płotem z ostów" ma się ukazać na majowe Targi Książki w Warszawie, tu ilustracja do wiersza pod jakże wymownym tytułem PASKUD Z MAŁŻONKĄ

na moim stole zadział się  hipnotyzujący film z rolami drugoplanowymi godnymi Oskara. A przynajmniej Złotego Globu, no dooooobra, żeby nie przesadzić- Orła klik!
 
I to mi przypomina historię, jak to na Mazurach na kwaterze u Kobiety Budzik (zyskała to miano przychodząc regularnie rankiem 7 rano, zapytać co u nas słychać) w kuchni letniej, na tarasie z oszałamiającym widokiem na jezioro, pichciliśmy sobie różne pyszne  rzeczy, aż przyszła nam ochota na grzyby. Oboje z Panem Sierotką- miejskie dzieci, dopiero kiedy potkniemy się o półmetrowego borowika, mamy jakieś osiągi w tej dziedzinie. Kupiliśmy więc grzyby u tubylczego gibkiego pijaczka, który regularnie próbował "pożyczyć" od nas 10zł. No i pichcimy sobie, aromaty najwyraźniej z naszego piętra zwabiły Kobietę Budzik, która a jakże przychodzi, pyta gdzieśmy te piękne grzyby znaleźli, na co my że eeee nooo kupiliśmy, ona w śmiech, no bo kto by grzyby KUPOWAŁ?! Zasromała się, lekko nadęła, powiedziała chłodno ,że rozuuuuumieeee, każdy ma takie SWOJE MIEJSCA na grzyby, nie chcemy powiedzieć, truuuudno i o cudzie obrażona przestała przychodzić.

Tak więc jeśli chodzi  o szydełkowe MOJE MIEJSCA, to ja mam trzy takie cudowne polanki - budka 24 , Jarecka i Alcydło.


Co do namolnie chodzących za mną  kwiatków:
pomiędzy Scyllą a Charybdą, pomiędzy ustami a brzegiem pucharu, nową książką, nowym Świerszczykiem, wystawą a zdrowym rozsądkiem zrobiłam naszyjnik.

  Jak ktoś chce zobaczyć jak wygląda na człowieku taki wyszywany śliniaczek niechaj zajrzy>>>TU. Jak ktoś jest ciekawy relacji z wystawy w Poznaniu, niechaj uda się pod ten sam adres.



No i tego- no- czekają jeszcze takie - niebiańskie sadzonki, więc nie opuszczajcie przewodu!





środa, 20 maja 2015

Nowe korale

Uwiłam korale. Na człowieku wyglądają tak:
o ile dobrze pamiętam, pokazuję- mam dwie rączki małe do roboty doskonałe
 Bez człowieka wyglądają zgoła inaczej!

Krakowiacy i Górale! Szykują się dwie ciekawe imprezy dzieciowo- książkowe.We czwartek, w Bonie wystawa prac  >>>Oli Kucharskiej-Cybuch, a w sobotę spotkanie z ilustratorami książki "Sowa, Krowa i z Wielorybem rozmowa"  >>>Anitą Andrzejewską i Andrzejem Pilichowskim- Ragno .
Dla odmiany w Bonie.


poniedziałek, 11 maja 2015

kręci mi się w głowie

Od Kasi która wyczynia >>fantastyczne rzeczy z dziećmi we Wrocławiu i której autorski projekt- Alek też wyprawia >>niezłe >>sztuki dostałam broszki, które bardzo lubię. Zamarzył mi się naszyjnik w tym stylu, więc zaczęłam wić. Wić - nie bójmy się tego powiedzieć- niczym anioł dzieweczka.




Siedzę tak na północnym balkonie, pachnie skoszona trawa, na sośnie obok ekstatycznie wydziera się pan kos i "oprócz błękitnego nieba nic mi dzisiaj nie potrzeba" .


No chyba żeby paru nowych kółeczek.


A Szanowne Państwo? Do Bebeluszka >>>na kozetkę poszli? Zwierzenia Świerszczykowe uczynili?



środa, 12 listopada 2014

wyszywanek ciąg dalszy

No i tak. Korale mam:

Te koralikowe uwiła Aga z >>>Koralowych Fanaberii, filcowe  uwiło Allegro.
Spódnica, również od  zadniej, hmmmm  może lepiej powiedzieć od południowo zachodniej strony- gotowa:





Dziane na szydle kółeczka od  Kasi >>>z Budki posłużyły mi jeszcze do zmajstrowania saszetki na discmana na którym dniami i nocami słucham audiobooków, lub mozolnie uczę się języków bardzo obcych. O proszę, tu lico




a tu plecki...



Spódnica jeeeest, korale sąąąą,  jeszcze tylko wianeczek, serdak i gotowa będę do Inwazji Na Niemcy. Szykuję się na spotkania z dziećmi i zapoznanie w realu >>>Kaczki!
Lecę w niedzielę, trzymajcie więc proszę kciuki. 
Możliwe, że organizatorzy zrobią jakieś foty, jeśli na którymś nie będę podobna do Wodza z Lotu nad Kukułczym Gniazdem (o co z wiekiem mi coraz trudniej) to wstawię wtedy HOWGHK!  fotkę "spódnicy na człowieku".