Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żółte kalosze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żółte kalosze. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 stycznia 2016

Wiedzcie, że coś SIĘ DZIEJE.

Jako się rzekło kopię w archiwach. Również  elektronicznych. Idzie mi opornie, bo lewą rękę mam w gipsie. Żeby nie marudzić zbytnio, napiszę tylko, że w starciu z szafą, wygrywa 0 do 2 szafa i ma jeszcze skubana dodatkowe punkty za styl.
Najprostsze czynności wymagają ode mnie panie dzieju akrobacji godnych  Nadii Comaneci.
Zwizualizujcie to sobie. Młodsze roczniki nie mogą mieć tego w pamięci, ale mogą zapytać wujcia Jutuba.

Tak więc, szukając czegoś zupełnie, zupełnie innego, trafiłam na te zapomniane ilustracje.
Rzecz traktuje niby to o żółtych kaloszach (wytężcie wzrok), a tak naprawdę o dorastaniu:














bolesna sprawa, to dorastanie:





o proszę, tak jej- wrażliwej jednostce w duszy  gra:



Kasia z >BUDKI udziała taką superową owieczkę, ale czy książka wyjdzie, nie wiadomo. 
Chciałabym- bardzo lubię tę opowieść.



No i zapraszam na wystawę. Bardzo, bardzo dużą. Wernisaż we środę 13 stycznia. Szczególasy >>>TU
Dobrego, owocnego roku Wam życzę!