Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki osobiste. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki osobiste. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 listopada 2025

Stooo laat, sto lat...

Kiedy dużo dzieje się w realu, nie ma czasu na net. No ale- stęskniłam się za blogiem i za Wami drodzy blogoczytacze. To widoczek z pogranicza lata i jesieni, jeszcze maki, a już uschłe liście przy świeżo wyasfaltowanej drodze, gdzieś na Mazurach Zachodnich. W Prusach, jak koryguje surowo Pan Sierotka.



Pomiędzy książkowymi zamówieniami, zmalowałam jesiennych widoczków więcej.

Zaczynamy płomiennie, z przełomu sierpnia i września:


Gama, z zielono żółtej złocieje...


zieleń przestaje być taka czysta- oczywista


trawy płowieją


Drzewa rudzieją, jest ciemniej, zimniej...
 


Ale są i jaśniejsze momenty- jak dziś, kiedy lecę do Ameryki na zaproszenie Centrali Polskich Szkół Dokształcających. Będą spotkania, warsztaty plastyczne z dziećmi w szkołach weekendowych, i koncert z okazji -uwaga, uwaga- STU lecia Centrali. 
Mega urodzinki- będzie się działo!




sobota, 28 stycznia 2023

Dziura w niebie

 Marlena Makiel Hędrzak( 1968-2019)- to był człowiek- prezent z nieba. 

Biuro Wystaw Artystycznych w Rzeszowie oraz Dyrektor Instytutu Sztuk Pięknych Kolegium Nauk Humanistycznych Uniwersytetu Rzeszowskiego zapraszają na wernisaż wystaw: in memoriam Marlena Makiel-Hędrzak oraz Ślady spotkań szczególnych 2 lutego 2023 r. (czwartek) o godz. 18.00 BWA Rzeszów ul. Jana III Sobieskiego 18


Wystawy czynne do 5 marca 2023 r.

warto klik, klik powiększyć, żeby przeczytać:


 

wtorek, 22 listopada 2022

Historyjka obrazkowa

 Gdzieś tam , w świecie równoległym dryfuje sobie właśnie nasionko dmuchawca.














Właściwie, ta historyjka jest zapętlona, można ją opowiadać od początku, albo od końca, nomen omen w dmuchawcowe kółko. To moja malarska  odpowiedź na tegoroczne motto pleneru w Zwierzyńcu, organizowanego przez BWA w Zamościu.
"Ziemia i ja- z jednego jesteśmy Ducha"
Czy powiedział to Józef- wódz Indian Nez Perce, czy napisał tłuszcząc klawiaturę  jakiś europejski Coelho, nie wiadomo. Ale pomalować można. 

Bądźcie zdrowi.

a na Instagramie można zobaczyć 3 filmiki, jak malowałam te obrazki >>> klik!

sobota, 27 lutego 2021

Jak w greckiej tragedii

Jako gapa gubiąca rękawiczki, parasole, siejąca po świecie szerokim gestem: szaliki, klucze i okulary przeciwsłoneczne, co mogę przytwierdzam do siebie na sznurku. Smycze do kluczy wszyte do toreb sprawdzają się znakomicie. Noszę też na sznureczku okulary do pracy/czytania, żeby nie szukać ich po całej chacie. No i przy pracy słucham z discmena audiobooków. Na tyle długo , regularnie, że troszkę strach mi używać tych paradnych bezprzewodowych ( widać je na fotce >>>TU>) , bo to tak, jaby człowiek regularnie rozmawiał 8 godzin przez komórkę. Tu fale elektromagnetyczne, a tu moja drżąca i samotna komóreczka mózgowa. No przecież jej tego nie zrobię. Słuchawki mam więc przeważnie klasyczne, z dłuuuugiiimiii kabelkami. No i kiedy odchodzę od stołu do pracy, zmęczona tak że ŁOJEJU i chcę zdjąć z siebie to całe okablowanie, kiedy biały przewód słuchawek splecie się z brązowym sznurkiem okularów w jakiś poszóstny węzeł, walczę z tą materią jak nie przymierzjąc Laokoon z synami. Znaczy się -z wężami. Ja to ten gość w środku, ci kolesie po bokach to też ja, kiedy wychodzę z siebię z irytacji.
Tako rzecze Wikipedia: Dzieło przedstawia historię Laokoona i jego synów, zabitych przez węże morskie, opisaną w księdze II Eneidy. Przedstawione w nim zostały trzy akty tragedii. Podczas gdy umieszczony z prawej strony starszy syn, znajdujący się jeszcze w sytuacji dającej szansę ratunku, wyobraża początek akcji, a umieszczony po lewej stronie młodszy zginął już w uściskach węży, w ojcu – figurze środkowej – pokazano energię w obliczu nieuchronnej śmierci, obraz pełen wzniosłości i grozy.

środa, 20 stycznia 2021

Skąd się biorą krasnoludki?

Mam taka przypadłość, że używam przedmiotów aż po ich śmierć techniczną. Albo i dłużej. Jeśli da się tylko coś wyszlifować, pomalować, zszyć, skleić skoczem -zostaje i służy dalej. Nie inaczej jest z ubraniami. Te rękawiczki na przykład dostałam od Marka przed ślubem, czyli lekko licząc mają 3dychy. Superowa jest ich długość chroniąca nadgarstki.
Przetarte, załatane służą mi do dziś. Wkurzało mnie, że musiałam je zdejmować na mrozie żeby użyć smartfona. Więc obcięłam ( rękawiczce!) palec wskazujący i dla wykończenia doszyłam kawałek polaru.
............................................................................................................................................................................................................ Mam też rękawiczki z dotykową, przewodzącą ciepło wstawką na opuszku, ale precyzyjne to one nie są. Szal zrobiła Magda.
Natomiast patent z gołym kawałkiem palca sprawdza się znakomicie, więc ciachnełam też inne rękawiczki.
O tu błyskam golizną opuszka na tle jareckich kwiatów Fridy
A cud komin od Alicji. .............................................................................................. Szycie jest banalnie proste, spróbujcie na jakimś starym, lubianym egzemplarzu, który łka nad swą bezużytecznością gdzieś w ciemnym rogu szuflady

wtorek, 19 stycznia 2021

Wasiuk i goluśki młodzieniec

Siedzę sobie na fotelu , jak należy opatulona puch- kocykiem, koło mnie stosik kilkunastu książek przywiezionych z okolicznych bibliotek, parujący kubek cytrynowo-miodowo-kurkumowo-imbirowy, robota dla Świerszczyka w terminie skończona, a tu proszę ja Was -chyba w ramach Narodowego Szału Morsowania w sam środek tej sielanki wpada golusieńki młodzieniec*, cokolwiek ekscentryczny, waga szalkowa proszę ja Was dynda mu ręku, ruchliwy jak fretka, łysy, ale z grzywką i mówi: wstań Wasiuk, odziej filce, polary, barchany i idź na śnieg. Słońce świeci , śnieg świeży, niedeptany, czy taki zestaw zdarza się często? Ano nie, >>>w zeszłym roku musiałam w tej sprawie udać się aż pod Zakopane.
Zwracam uwagę Szanownych Państwa na patent pozwalający operować smartfonem bez zdejmowania rękawiczek. Szczególasy w następnym wpisie. ............................................................................................................................................................................................................ * golusieńki młodzieniec to jako rzecze Wikipedia Kairos grecki bożek szczęśliwego zbiegu okoliczności, szczęśliwego momentu lub wręcz odwrotnie: niewykorzystanej szansy. Kairos był łysy, poza długą grzywką. Ten, kogo mijał, miał jedynie krótką chwilę, mgnienie, by go uchwycić, a wraz z nim swoją szczęśliwą szansę. Kiedy Kairos minął, nikt już nie mógł go złapać. Jego podobiznę z I w. p.n.e. znaleziono w chorwackim miasteczku Trogir nad Adriatykiem. Płaskorzeźba przedstawia uskrzydlonego łysego młodzieńca o bujnej grzywce, trzymającego w ręku wagę. Oryginał znajduje się w przyklasztornym muzeum w Trogirze.

środa, 16 grudnia 2020

Tak się dziwnie plecie

Ta ilustracja to uśmiech dla mojej koleżanki Lidki. W liceum chodziłyśmy na zajęcia plastyczne do radomskiego MDKUu, z racji różnicy PESELi minęłyśmy się na studiach na krakowskiej ASP. Jak widzę z ciągle czynnej jej strony na facebooku- chadzałyśmy/jeździłyśmy na te same wystawy, lubiłyśmy jak śpiewa Diana Krall, udostępniałyśmy te same posty, cieszyłyśmy się z właśnie wydanej biografii Jaremianki, kochałyśmy malarstwo Piotra Potworowskiego. Półtora roku temu Lidka pokazała w salach wystawowych radomskiej Biblioteki ręczne robótki swojej Babci -Marii Baranowskiej. Szaleńczo mi się podobały! Zachomikowałam w komputerowym archiwum fotki. Umawiałysmy się na oglądanie ich u Lidki w domu, bo na wystawę nie zdążyłam. Nie zdążyłam też na spotkanie, Lidka umarła w szpitalu przy planowanej operacji. ...................................................................................................... To szydełkowo klockowe prace Babci Lidii.................................................. -Marii Baranowskiej
Maria Baranowska należała do koła fotograficznego w polskiej YMCE na ul.Krowoderskiej w Krakowie, gdzie pracowała jako urzędniczka.
To fota z pleneru fotograficznego w Lasku Wolskim. Rok 1935 ............................................................................................................................................................................................................ Z Lidką kontakt miałyśmy sporadyczny, głównie facebookowy. Z realu najlepiej pamiętam ją taką:
Lidia Ziemińska malarka, hafciarka, tkaczka, kolażystka, miniaturzystka. To jej "Stare historie"
................................................................................................................................................................................................................................. A tak zaplotłam tę starą historię w najnowszą książkę:

niedziela, 18 października 2020

Braki w urodzie

Który z artystów nie chciałby być jak Michał Anioł, no który? A ja, powiem Wam- miałam duuużą szansę. Zmęczona po warsztatach i spotkaniach, o których opowiadam >>>TU* czytałam w łóżeczku do snu "Gliniany most" Zusaka. Dzieło zacne, coś 600 stronicowe, w twardej oprawie, jak mi wypadło z dłoni omdlałej, jak spadło na twarz, jak bardzo chciało złamać mi nos... No ale nie tak łatwo zostać Buonarottim, nos mam w jednym kawałku i miejscu zupełnie konwencjonalnym. >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> Skończyłam z Zusakiem, pomyślałam -Przybora, Przybora jest dobry na wszystko, no i proszę w "Listach z podróży" w poczcie trzeciej znalazłam nawet przepis na pogłębiające się wraz z jesienią braki w urodzie:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::: " Jak się okazało czupryna okazała się również wrażliwa na czynniki zewnętrzne(...) Jeszcze na czas jakiś pomogła mi wyraźnie metoda profesora Kapuśniaka, która polega na przytrzymywaniu cebulek włosowych przez wytworzenie próżni w czaszce. Ale też- nie na długo, bo z kolei próżnia ta zaczęła mi wsysać górne zęby, tak że stały się o połowę krtósze od dolnych, kiedy przerwałem kurację, by nie znikły zupełnie. Włosów miałem teraz coraz mniej. Wreszcie pozostało mi ich tyle, że mogłem ponadawać im imiona(...) " ::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::
To ilustracja z nowej ksiażki nad którą pracuję, fragmenty pokazywałam >>>TU :::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::: A tu z kolei linka do krainy obfitości zwanej dla niepozoru klik klik>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> w ramki i na ścianę< <<<<< Widzieliście już 3 nowe książkowe kalendarze? .............................................................................................. Bywajcie zdrowi! .......................................................................................................*relacja z warsztatów i przefajowskie prace dzieci JUŻ SĄ KLIK KLIK >>>tu ** Bloger tak znakomicie ulepszył swoje szablony ,że nie można zrobić osobnych akapitów, a cała procedura trwa 3xdłużej. Nie lubię Cię Bloggeru jeden ty!

środa, 9 września 2020

Horror vacui

Maluję sobie, maluję, nie mogę się zatrzymać, Pan Mąż czczony tu na blogu pod mianem Pana Sierotki zagląda mi przez ramię. Pytam -nie naćkałam za bardzo? Na co on, eeee, nieeee, to nawet na jakąś sztukę wygląda czy coś...
Kto zgadnie, no kto -skąd jest słodki króliczek? I pewna ilość kwiecia.

sobota, 11 kwietnia 2020

Wielkanoc 2020


Mój mąż Marek:
-Ty, ale co to za jajo?
-Nooo , taka zabawa facebookowa. Andrzej Pągowski wymyślił #podarujrodakompisankenaswieta
-Rodakom? Czyli można powiedzieć zrobiłaś to jajo dla NARODU?




Bądź zdrów Narodzie!