Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cudowna studzienka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cudowna studzienka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

WODA ŻYWA

W zabieganiu, w przygotowaniu tego festiwalu spożywczego jakim jest w moim rodzinnym domu Wielkanoc nie zdążyłam przesłać Wam internetowych serdeczności. WODY ŻYWEJ, która uzdrawia, oczyszcza, wyrywa śmierci. Szukajmy, pokonujmy potwory, znajdujmy naszą WODĘ ŻYWĄ, WODĘ ŻYCIA, WODĘ MŁODĄ.
ilustracje z tomu "Cudowna Studzienka" wydanej przez Media Rodzina. Wyboru Baśni Polskich dokonała prof. Joanna Papuzińska. Zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam 386stron przyjemności.
albo 7 godzin 20 minut w towarzystwie Anny Seniuk

poniedziałek, 28 września 2015

Kraków



Ha, byłam ci ja wieczorem na mieście i nie da się ukryć- dość czarodziejsko jest.

 Zbliża sie moja ulubiona pora- do Krakowa zjeżdżają studenci. Miasto młodnieje, uśmiecha się. Pachnie cierpko butwiejącymi liśćmi, spalinami iiii... no cóż, nie da się ukryć lekką nutką ptasiego guana. Siwy dym z grillowanych kiełbas i oscypków snuje się po Rynku, nawiedzony gitarzysta, gra jak co dzień ten sam płomienny utwór pod Mariakiem, błyszczą chodniki, stukają obcasy, pod knajpami niczym kuropatwy zbijają się w stadka palacze.

A Pan Twardowski dalej sądzi, że przechytrzy diabła.

Patrzycie dziś na ksieżyc? Ja tam nastawiam sobie budzik na 4:30

środa, 23 września 2015

O królewnie czarodziejce

Dawno bajek nie było, prawda?
Józef Ignacy Kraszewski poopowiada nam trochę o Królewnie Czarodziejce.

"Co tylko chciała, to miała, ptasiego mleka jej nie brakło. Aż, gdy wyrosła, a ojciec mówić zaczął, że czas za mąż iść, wręcz mu powiedziała, że nie pójdzie za nikogo, tylKo za takiego, który od niej rozumniejszy i zręczniejszy będzie, a jej się spodoba."


"(...) nade dniem do ogródka się wsunęła, usiadła na grządce i liliją zakwitła"
Com się drodzy moi pieczątek narobiła, nastukała, papieru napsuła- to moje, ale ilustracja wyszła z tego tylko jedna.


 "Drugiego dnia przez okienko otwarte królewna poleciała gołąbką po dworze, zamieszała się w stado i z ptactwem latała. A że ptaki czuły w niej innego ducha, że nie swoją im była, co się do gromady zbliżyła, stado się zaraz rozsypywało, a ona siedziała jedna."
U mnie Srólewna Czarodziejka STOI- mam nadzieję, że czytelnik wybaczy tę nieścisłość.



"Trzeciego wyprawiła, aby jej gwiazd na sznurek nanizał, do noszenia na szyi".
I co? I oczywiście nie przyniósł, sama musiała se ściagnąć. Ani chybi z jakiegoś bajecznego Allegro. 


Oto cud-królewna spod pędzla >>>Dyni, prawda, że ponad poziomy wylata?



A tak w ogóle proszę państwa- to nie bajka- właśnie zaczęła się astronomiczna JESIEŃ!

niedziela, 1 lutego 2015

Dwunastu Zbójców


Nie, nie, nie. Nie jest to galeria najnowszych moich znajomych na FB!

Dżentelmeni Ci towarzyszyli swemu szefowi a zarazem mentorowi- >>>MADEJOWI  na drodze występku i zbrodni. Czarne to były charaktery! Czarne, szare i grafitowe. O! Robaczywe to były duszyczki. Skundlone. Aż tu dnia pewnego napotkali Boguchwała, który samą swoją postawą (gorliwie odmawiane pacierze i śpiewane godzinki) skłonił Zbója Madeja do moralnej odnowy. Widzicie te blaski tęczowe? To bliki nieziemskiej zbroi, która ochrania Boguchwała przed wszelkim złem. To światło przykładu, które wprawia naszych przechodzonych herosów w pomięszanie i trwogę.

Kompletnie przegrani. Nawet do >>>książki się nie zmieścili.

środa, 1 października 2014

Kot w worku czyli o pułapkach konsumpcjonizmu

.
Buro? Szaro? Spać się chce? Będzie bajka!
Ze specjalną dedykacją dla Agnieszki z małego pokoju z książkami


Zaczynamy.
Poczciwy kmiotek za ostatni grosz kupuje kota w worku.


Za drugi ostatni grosz kupuje pieska, którego chce zutylizować zły człowiek przedstawiony na obrazku.


Kotek bystrzocha  wykopuje pierścień, i to  nie byle jaki- cz a r o dz i e j s k i. Kmiotek po założeniu go - olaboga- zaczyna  mówić wierszem i nie wiem już sama co gorsze, zaczyna nurzać się w WYBUJAŁEJ KONSUMPCJI. To zje, to wypije, to se światło zaświeci, to pierzyny zażąda. Całkiem jak jakiś ilustrator! Ale o czarnym kotku Mruczku i białym piesku Szczeczku- dobry człowiek- pamięta.

Jak się już unurzają razem do wypęku, idą w gród zamkowy, a tam herold  ogłasza, że oto Nieprzyjaciel na królestwo nastaje. Kmiotek zakłada pierścień i pitnastogłoskowcem żąda w trybie pilnym armii ku obronie a dla siebie najładniejszej zbroi. Prosssszzz:
Wróg, kiedy go tak widzi w srebrnym pancerzu i he, he złotym szyszaku- wątpi i umyka.
Król w podzięce oddaje mu pół królestwa i dorzuca w gratisie cud- królewnę za żonę. 
Leży kmiotek, je, pije, sprawowaniem władzy zbytnio się nie przemęcza, to Mruczka za uszkiem podrapie, to Szczeczka, to żonkę...

Kobiecie z tego dobrobytu i  uciech zmysłowych przewraca się w głowie i dalejże wypytywać męża i o  zbroję, i armię i o dalszą zdolność kredytową. A ten mówi, że on prosty kmiot i wszystko zawdzięcza pierścieniowi.
No, tego było kobiecie za dużo. Nie szczerości bowiem oczekują Królewny od Mężczyzn Swego Życia.
Połówek Swych Drugich i Królewiczów Wymarzonych. Oj, nie.
Kosi bidula pierścień i mową wiązaną  wysyła Kmiota na zagraniczną placówkę.

Szuuuuka piesek, szuka kotek.
Im bardziej Kmiotka -Królewicza szukają, tym bardziej go w zamku nie ma. Kiedy widzą na palcu Królewny pierścień,  natychmiast wszystko rozumieją i zaczynają tłumaczyć myszkom zasady działania łańcucha pokarmowego.
 I oto skradziony pierścień odzyskany!
I Szczeczek i Mruczek mają wiele zalet, nie mają za to palców na których można by pierścień przekręcić i pana odczarować, i w związku z tym muszą dostać  się do swego pana wpław. W wieży na wyspie on bowiem przebywa. Proszę, jaka duża:

Nie obywa się niestety bez przykrych incydentów, które zmuszają i pieska i kotka do dalszych rozważań o zaletach łańcucha pokarmowego.W żarliwą dyskusję wciągnięte zostają  ryby. I oto zgubiony pierścień odzyskany:
Szczeczek i Mruczek dostarczają wyrób jubilerski Kmiotkowi, a on je, pije, sił mentalnych nabiera i  udaje się do Stolicy. Okazuje się, że Król owszem jakoś umiał się  tej przykrej sytuacji znaleźć i umarł, Królewna natomiast ( kupa śmiechu) próbuje rządzić   Nieprzyjaciel dalejże na kraj nastaje. Kmiotek, rutynowo żąda wierszem armii, konia i  zbroi  a Nieprzyjaciel umyka, zagranicznymi majtami ze strachu powiewając.

Królewna wyznaje Kmiotkowi wszystko, WSZYSTKO, całkiem jakby był redaktorką z magazynu Viva i odtąd żyją szczęśliwie. Jaki z stąd wniosek?

Grajmy w Lotto!
No właśnie, na co wydalibyście swoje 7 milionów?


niedziela, 31 sierpnia 2014

Niebiańsko- czyli wspomnienie niebieskiego mundurka

Jak co roku, w okolicy pierwszego września taplam się w euforii. Pokwikuję:
 - Jak cudownie! Nie muszę iść do szkoły!
Nuda i monotonia tych dni, beżowa olejna lamperia,  zapach trampka i konającej paprotki.
Dzwonki zatrzymujące sercową pompkę i prostujące trąbkę. Eustachiusza.
Ci zmęczeni ludzie na granicy wytrzymałości nerwowej,  próbujący wlać nam młodym, zbuntowanym osłom trochę podstawowej wiedzy. Ta kosmiczna odległość między tym co interesujące, a tym co jest tematem kolejnej lekcji. Dramaty pryszczatych serc i erupcje egzaltacji w oceanie nudy, nudy, nudy.
I studziennej apatii.
Poranne wstawanie.
No właśnie.  Psychologowie głoszą, że argument, który podajemy jako ostatni, jest dla nas tak naprawdę najważniejszy. Poranne wstawanie. Kto jest sówką rozumie, cwanym praktycznym skowroneczkom  i tak nie wytłumaczę.

No a w temacie WAKACJI- okazuje się, że wymalowałam je sobie  już rok temu. Wszystko się sprawdziło.

Cudowna Studzienka. Baśnie Polskie
. 
 No może grające świerszcze/rzępolących pastuszeczków zagłuszają dziś ubłocone motorynki i quady wesołych tubylców.  Może kosy i siekiery zastąpiły sprzęty psia ich mać spalinowe, ale było właśnie tak: botanicznie i błękitnie.
Niebiesko. Niebiańsko.


Tak więc, w temacie dzwonków, niezłomnie obstaję przy tych leśnych.

Jak wszystko, SZKOŁA zapewne ma też jakieś zalety. Jedyne co przychodzi mi do głowy, to przyjemność obcowania z towarzyszami niedoli, ludnością cywilną -koleżankami i kolegami.
No, trudne pytanie: jakie są  zalety szkoły? 
Że tak zasunę nieśmiertelnym: No, powiedz głośno IKSińska, wszyscy się pośmiejemy!



piątek, 15 listopada 2013

cudowna doprawdy studzienka

Mały katakliźmik. Popsuł mi się komputer. Ale Niezawodna Ekologiczna Maszyna Losująca działa bez zarzutu!  Z reklamówki Rossmana Pan Sierotka wyciągnął kareczkę z napisem:


>>>>>IWONA.CAŁA<<<<<
Iwono! Gratulacje!
prześlij proszę swój naziemny adres 
na wasiukmałpaautograf.pl


Dziękuję WSZYSTKIM za udział- jestem pod wrażeniem tego ile talentu drzemie w Narodzie. Mam już pomysł na loteryjkę Mikołajową, więc nie chłódźcie zbytnio silników!

Zanim pójdę łkać bezgłośnie/ew. mówić bardzo brzydkie wyrazy w ciemny ekran swojego laptopa pozdrowię Was jeszcze z piwnicznej izby mojej wiejskiej biblioteki,. Pa, pa|!

wtorek, 5 listopada 2013

Trąba ci ja trąbecka...oj dana

Halo, halo, tu TRĄBA. 
W poście "Złota kaczka" napisałam czarno na białym:
"Termin losowania- 15.11 w samo południe." 
Gdyby czujna Buba Bajdocja nie zauważyła, zastygłabym w swej trąbowatości na amen. 

Słówko się klikło, drugie losowanie "Cudownej studzienki" za 10dni. Wezmą w nim udział wszyscy, wszyściuteńcy uczestnicy zabawy, którzy  w komentarzach do "Złotej kaczki" dadzą upust swoim literackim talentom.
 A to się Stephen ucieszy...

Losowanie

W pełnym majestacie = Pan Sierotka + długo potrząsana  nieco tylko zmięta  reklamówka Clairefontaine odbyło się losowanie "Cudownej studzienki"
Książka pojedzie do Agnieszkigg, o ile Agnieszkagg zechce na mój adres mailowy wasiukmałpaautofraf.pl przesłać swój adres naziemny.

Tymczasem-Dobranoc Państwu - idę zjeść śniadanie.

Madej


Zbój Madej jaki jest każden widzi.
 Ale nie każden wie, że z siekiereczki, którą to Madej zaciukał  Mateczkę i Ojczulka , wyrosnąć może jabłoń. Owocująca. Rajskie wprost jabłuszka rodząca.

Nie było by to możliwe bez  nieskończonej Bożej Dobroci i bez Boguchwała -to ten gostek w surducie, którego Opatrzność Boża ma na swym wszechwidzącym Oku.
Talenta krasomówcze Boguchwała sprawiają  PRZE-ŁOM w życiu Madeja. Postanawia obrać ścieżkę cnoty i szczerej skruchy.



Obecność Złego w baśni reprezentują te drapieżne drzewska. 

Pojawiają się już w pierwszej scenie, kiedy to Pan Szlachcic -ojczulek Boguchwała wraca z wojenki z Turkiem. Przytroczony do wozu księżyc jest aluzyjką z gatunku niezmiernie subtelnych :o) 


Pamiętajcie  Drodzy Blogoczytacze: 



                             
Kto dostanie "Cudowną studzienkę" okaże się we wtorek 5.11 o dwunastej. 
W samo południe.
*****
*

środa, 30 października 2013

Złota kaczka

Zamęczę Was tymi Baśniami. No ale MUSZĘ, sami rozumiecie. 
Tak mię o- tu -tu- rozpiera :o)
Trochę nie mam wyjścia, bo jak powiedział mój kolega Irek: 
"Ty, ta książka to jest takie twoje OPUS MAGNES, no nie?"
Kolega Irek mocarny jest jeśli chodzi o powiedzonka, zwłaszcza z użyciem zwrotów obcojęzycznych:

"Czuję się dziś happy birthday"
albo "Pojechała do Anglii i została Baby Sister"
***********************************************


Ale, ale- wracajmy do świata baśni. 
" Nagle- z kaczki czyni się przecudna dziewica: królewna."
Mami ona  Lutka- "dobre chłopczysko, wesołe, pracowite, ale biedne jak mysz kościelna", żeby wydał przez jeden dzień na siebie i tylko na siebie sto dukatów.
Robi chłopak co może...


...ale nie daje rady.

Taka to zła kobieta była. O tu , proszę:
Jeśli czytelnicy tego bloga nie znali jeszcze tej prawdy, pozwolę sobie błysnąć jakże oryginalną myślą:
>>>PIENIĄDZE SZCZĘŚCIA NIE DAJĄ!<<<
widać to przecież na poniższym obrazku:



No dobrze, Drodzy Blogoczytacze. Konkurs jest! W komentarzach trzeba uzupełnić zdanie: 
Był raz pewien.........., który...............
lubo też
Była raz ...................., która..............

Teksty nie będą poddawane ocenie: który najzabawniejszy, najbardziej zaskakujący, najbardziej pobudzający wyobraźnię. O wygranej zadecyduje ślepy los. Kartki z nickami wymieszane w worku + namaszczony Pan Sierotka. Termin losowania- 15.11 w samo południe. Do wygrania jest opasły tom Baśni Polskich. "Cudowna studzienka". Książkę wydała Media Rodzina. Oficjalna premiera 6.11.13



niedziela, 27 października 2013

O tym, że blondynki są dobre.

Było o najmłodszych synach? Było. 
Czas na córki.
Najmłodsza- Jasna,  w przeciwieństwie do starszych sióstr- Czarnobrewej i Rudowłosej zgadza się zostać żoną nieznajomego, żeby uratować Ojca.
Narzeczony przychodzi do niej co wieczór pod postacią srebrnej krówki...
Żyli by w tym międzygatunkowym  związku dłuuuugo i szczęśliwie (kawaler- jak na srebrną krówkę przystało, uzdolniony był wokalnie), gdyby nie starsza siostra, (zła kobieta- wiadomo- brunetka), która spaliła bydlęcą skórę.
Jasnej nie pozostało nic innego jak zamówić na allegro (czy u kowala, już nie pamiętam) żelazne trzewiczki, żelazny kosturek i saganek na łzy i ruszyć za kawalerem...

szła kolejno do 
Domu Słońca, 
Domu Księżyca 
Domu Wiatru
( wszyscy trzej panowie : Słońce, Księżyc i Wiatr mieszkają z Mamami, tak gwoli informacji socjologiczno - astronomicznej) 
szukając swojego ukochanego
szła i szła


i szła



i

...





no właśnie, czy udało się Jasnej odnaleźć kawalera?

czy saganek pełen łez okazał się ważkim argumentem?

czy zawarli związek sakramentalny?

...

odpowiedzi na te ważkie pytania znaleźć można w jeszcze ciepłej, grubiutkiej  książce: 
Tytuł: Baśnie polskie. Cudowna studzienka
Tekst: Joanna Papuzińska
Ilustracje: Elżbieta Wasiuczyńska 
Opracowanie graficzne: Dorota Nowacka

Cena też jest z racji objętości  (368 stron) grubiutka... puszysta inaczej... jak zwał, tak zwał, trzeba wyskoczyć z  49zł. 
Jak dostanę egzemplarze autorskie zrobimy jakiś konkursik, co Wy na to?



poniedziałek, 21 października 2013

Ptasie mleczko- raz!

Intrygowała Was kiedyś receptura ptasiego mleczka? Mnie tak. Od czasu do czasu z hartem i determinacją naukowca próbuję rozkminić rzecz organoleptycznie.

Ta oto niewiasta zna przepis:
Najmłodszy syn, wyśmiewany przez  pyszałkowatych starszych braci, ma oczywiście zacięcie eco. A to wilkowi dopomoże, a to niedzwiedziowi z łapy kolec wyjmie, a to babince chrust do  chatki zaniesie. Świadomy Greanpeacowiec. Przyroda, ze Starowinką na czele odwdzięcza mu się i pomaga zdobyć rękę królewny, pół królestwa, a nawet pokonać łotra o wdzięcznej ksywce RYCERZ HAŁABURDA HERBU MAŁY JUREK. 


Mówię Wam, Ptasie Mleczko jest dobre na wszystko. Nawet na smoki!
*****************

"Cudowną Studzienkę", grubaśny, prawie 400 stronicowy zbiór baśni wezmę do ręki dopiero na Targach w Krakowie. Za całe pięć dni. 


A już we czwartek o 19:30 w krakowskim Bunkrze Sztuki wernisaż 
***"Książkę robi się jak sweter"***
!!!
!