
Ileż może zdziałać profesjonalny makijaż i dobrze dobrane oświetlenie -to właśnie ja w drodze do Bonn. Młodo wyglądam, prawda?
PościeLoviec-
Lela Blanc

Jako gapa eksportowa byłam dni parę w Niemczech na spotkaniach z dziećmi w ramach Kapt'n Book. O warsztatach napisałam na
>>>drugim blogu .
A tu pozwolę sobie na parę uwag z dziedziny ekhem NEUROBIOLOGII.
Złośliwcy twierdzą, że mam jedną tylko komórkę mózgową, co MIJA SIĘ Z PRAWDĄ! Jedna, owszem jest maleńka, samotna i drżąca, druga za to solidna, czarna Nokia typu rozbij cegłę. Tę drugą niestety zostawiłam w zupełnie obcym mieście, w odległej dzielnicy, na ulicy o szesnastosylabowej nazwie w języku bardzo mi obcym i już, już, miałam zabarykadować w toalecie przed okrutnym światem- ot tak w ramach protestu, kiedy poznana zaledwie przed chwilą Kaczka wraz z Norweskim (trudno w to uwierzyć,ale ONI NAPRAWDĘ ISTNIEJĄ) pojechali bohatersko tę komórkę odebrać. Kaczka na swoim blogu nazywa to elegancko
wyprawą po złote runo
Kochana!
No a że podróże kształcą?
*Dowiedziałam się np. że niezawodnym sposobem na ból brzucha jest kokakola i czekoladki. (Dynia)
*Że WODĄ w knajpie to sobie można co najwyżej ręce umyć! (spieniony niczym lokalne piwo kelner w kolońskiej knajpie)
*Że czarnoskóry na oko 15 letni chłopiec, któremu poświęciłam sporo uwagi na jednych zajęciach (biorąc go za opóźnionego w rozwoju ucznia- przysięgam patrzył martwo w dal, miał uchylone usta, mamrotał coś do siebie, a na czole widać było mu wyraźnie ból istnienia) okazał się być stażystą w przedszkolu (Kaczy Pan od Rezolutnych Lisków- ani chybi)
* Dowiedziałam się, że można spaść ze schodów ruchomych wraz z torbą i monstrualną walizką, nie zabić się przy tym (ja w ramach akcji Cud nad Renem)
*Że można posiać pewną ilość istotnych papierów, kwitów, dowód osobisty, mylić pieniądze, zgubić elektroniczny klucz do hotelowego pokoju w czasie szukania zaginionej komórki, przesypiać budziki, a jednak zdążyć wszędzie na czas (ja)
*Przkonałam się po raz kolejny, że Wujcio Internet pozwala poznać w realu fantastycznych osobników (Kaczka&CO)
*Że wysokoenergetyczne białko zwierzęce przybiera postać małych dziewczynek- wprost do schrupania ( Biskwit)
*Że w Teatrze należy być CICHO! ( Dyńka obsługująca pacynki Katastrofy i Pypcia zza hotelowego krzesła)
* Że niektórzy mają cudowne poczucie humoru maskowane marsem spod czarnej brwi (Norweski)
Że jak się niewyraźnie poprosi o paper handkerchief dostanie się lękliwy uśmiech i saszetkę pieprzu (steward w samolocie Lufthanzy)
* Że jak ktoś jest naprawdę dzielny to zje od razu cały kalendarz adwentowy czekoladek ( Pan Sierotka)
Było bardzo fajnie, ale odczuwam SILNY POCIĄG (patrz fotka powyżej) do domowych rozkoszy.Idę piec ciasteczka- serduszka, pa, pa!
Q PAMIĘCI: