Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielnik. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 sierpnia 2019

Lato

Wyluzowana niczym wyfiletowany kurczaczek,  rozpuszczona w błogości jak  czekolada w słońcu, unoszący się na fali euforii  pękaty obłoczek, ślę Wam pozdrowienia z wakacji. Pięknie jest!
Nurkuję w zielonym po pas, po szyję i na zapas.
A na dzikim Instagramu, gdzie poruszam się póki co z wdziękiem maszyny rolniczej 

sobota, 1 czerwca 2019

Dzień Dziecka

Dzień dziecka można obchodzić i przez tydzień.
Choćby i w maju.
Konieczna jest do tego:
grupa przyjaciół, 
świeże powietrze
i chlorofil w przeróżnej postaci.





chmury- kaczki

domki z bajki

 można się zabujać




albo zdziczeć kompletnie


I tyle  modeli pchało mi się pod obiektyw:









Podróże kształcą. Dowiedziałam się jak kwitnie łopian.



a to wszystko, prowadzi  prrrostą drogą do tego, że o:



 tak się kończą wyprawy w zielone:






poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Pora na metafizykę.




 Pora, oj pora. Oraz kalarepa, cebula i  rzodkiewki- ogólnie SPOŻYWKA. Urodziwe są. Takie bardzo do patrzenia. Szare Eminencje zachwytu.































Ręka pod budkę- kto dziecięciem będąc był przekonany, że rzodkiewki rosną w pęczkach? Bo ja- miejskie dziecko i owszem.



piątek, 24 lipca 2015

Zielnik

Od przeszło roku kompletuję zielnik. Fotograficzny.
I nieodmiennie się zachwycam: ile fasonów! Jakie materie, faktury, struktury, co za myśl inżynierska! Ileż wykroi!
No to wekuję i pakuję do elektronicznej spiżarni.
Choć trudno w to uwierzyć- przyjdą łyse listopady.











Kosmosy całe prawda?

















































































Dwa dni temu, pachnącym lipcowym wieczorem, wyposażona w rękawicę kuchenną i przecinak do metalu wybrałam się w chabazie, gdzie widziałam  imponujące osty. Kiedym tak kucała w chaszczach tnąc szczególnie dorodną i oporną sztukę, zerknęłam w bok i napotkałam wzrok przechodzącej dziewczyny z psem. 
O. Matko! Jak się speszyła. Bąknęła PRZEPRASZAM!!!  i dała w długą :o)))




^^^^^T^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Chodzę w plener( nawet po przysłowiowe bułki) z taką oto magiczną różdżką. 

Dwa patyczki do szaszłyków, polar i  guzik z pętelką.
Młodzież jednak potrafi bawić się bez alkoholu!






czwartek, 2 lipca 2015

Bardzo ładnie jest!

Byliśmy w górach. Ja i moje czarne jebotko  /wym.ˈdʒæk.ɪt/.



Pojechaliśmy na wariata, ot tak - na jeden dzień. Z Krakowa to dwie godziny drogi.
Koszą teraz łąki. Sam zapach potrafi wywrócić człowieka a na lewą stronę. Tę lepszą
- z żywszymi zmysłami, cieńszą skórą,  lżejszym sercem.
Rumianki, koniczyna, dzwonki, habazie, trawy z wplecionymi nołnejm kwiateczkami.  
Po pas. 
A ja spora dziewczynka jestem! 












No i widoki, których moja malutka foto-głupawka nijak nie ogarnie. Góry w błękitnej mgiełce.
w iluś odcieniach niebiańskiego wprost koloru. 



No i fauna.
Ku nieustanemu rozbawieniu Pan Sierotki ciągnie do mnie żywe stworzenie. Zwłaszcza krowy.
Zwłaszcza młode. Kiedyś w przecudnych mazurskich okolicznościach przyrody chodziły za nami 
dwie nieuwiązane jałówki. Przeszliśmy paręset metrów, kilometr- SĄ! 
My na kocyk, one stoją skubane  i patrzą. Co my się spojrzymy- skubią.
My w trasę- one za nami. 
My w wądoły i jary, żeby  wariatki zniechęcić, te- po wąskich dróżkach za nami. 
I cały czas z niewinną miną- "nieeee... niiiic, ja tylko przechodziłam przypadkiem".
Przepłoszyliśmy je w końcu klaskaniem, bo gotowe były zająć tylne miejsca w naszej srebrnej 
szczale marki skoda.






A co do przyrody ożywionej.

-Askondpanijest?
Jak bendzie pani sła w lewo, to obacy pani nasom kaplickę. Piękna!
Sam malowałek. To znacy odmalowałek, bo ona stara jest. 
Wujowi obiecałem, on mocno pobozny był, świeć Panie nad jego dusom.
Ja to miałem iść nawet tam wie pani do tych artystuch, oni tam dom plenoerowy majo.
Ale Wuj mówi, ooooo nieeee! Artysty ekscesy narabiajo, ruja, impezy ino- sam odmaluj.
Modliłem się przez noc, no eee...przez pół nocy, nooo- długo się modliłek, farby przygotowałek, 
maluja. Nie powiem, ładnie wysło. Madonnie nawet wargi poprawiłem, bo miała brzyćkie, 
grube ( tu niezapomniana demonstracja paszczą). Cieniuśkie zrobiłem, eleganckie! 
Skończyłek, myśle sobie-SONDE ZROBE! 
Stu osób, stuuu osób prosze panio  spytaliśmy: Ladnie cy nie?! 
To aż sidemdziesiąd dziwiec koma powiedziało Że BARZOŁADNIE.
No to ide po Wuja.
A Wuj, ze toooo, ze tamtooooo i jesce cuś.
No to wie pani sie zdenerwowałek. Siedymdziesiunt dziewińc procent koma! 
Mówie- Wujek! Masz farby, masz drabina, popraf.
A un tak na mnie, na Maryje, na mnie i mmówi: ty wies? Barzołannie jest!