Co robi człowiek, który powinien wykonać trzy pilne rzeczy jednocześnie? Człowiek siada i w ramach ukojenia bierze się za czwartą- wyszywa sobie w ludowe wzorki spódnicę.
Taką z plamą po białym akrylu w strategicznym miejscu.
Powolutku, ścieg za ściegiem...

...igła za igłą...
..kwiatek za kwiatkiem...
...rozkwita sobie łączka.
Na skutek reakcji łańcuchowej (łańcuchowo- koralikowej) wpada człowiek w błogostan. Co ma nie wpadać. Może- to wpada.
Dygoty, palpitacje i umysłowa zadyszka przechodzą jak ręką odjął.
Nirwana. I luz w kalesonach!
Pyk, kwiatuszek.
I jeszcze jeden.
I siup-kolejny.
I pączuś. Bez lukru, ale z posypką. Prosz...
W szerszej nieco perspektywie:
I słoneczko.
I polarowa Super- Nowa.
Kółeczka dawno, dawno temu uwiła na szydle >>>Kasia. Obie nie bardzo wiedziałyśmy po co.
>>>Różowe wplotłam w "Drzewka Szczęścia", a niebiańskie leżały i kwitły. Aż zakwitły jesienią.
*****
>>>Różowe wplotłam w "Drzewka Szczęścia", a niebiańskie leżały i kwitły. Aż zakwitły jesienią.
*****
Robótki ręczne są świetnym okładem na skołataną duszę. Fakt, że trzeba przyjmować coraz większe dawki, i owszem- terapia uzależnia, ale czego się nie robi dla zdrowotności!
Śliczności :D :D :D
OdpowiedzUsuńDygam elektroniczną nóżką!
OdpowiedzUsuńAch, ach ;-)
OdpowiedzUsuńDzięk, dzięk!
UsuńCuuudna! Pokaż fotkę na ludziu!
OdpowiedzUsuńSpróbuję skłonić do pozowania Pana Sierotkę...
Usuń:D to jeszcze w wianku koniecznie i gałązeczką w dłoni...
UsuńTego się nie powinno nosić! Wizualizuję, jak wisisz na haczyku pod sufitem, a ja rozduszam Cię szybką i oprawiam w ramki.
OdpowiedzUsuńŁczę z zazdrości i ogryzam potajemnie róg podusi.
Zaprawdę- zaprawdę- powiadam Ci Niewiasto, grzebnij w odchłaniach szafy, wyjmij zimowy ciuch który lubisz, ale ma plamę, albo wypaloną, wygryzioną przez mole dziurkę, kup w sklepie kop-ciuszek wielokolorowy szalik dziecięcy z polaru za złotych 3, weźmij ostre nożyce i pudełko z nićmi i JAZDA!.
UsuńPolar z racji swej puchatości miłosiernie skrywa kiksy. Wiem co mówię bo miłosiernie skrywa moje.
Znam DWA ściegi, które jest w stanie opanować przeciętny orangutan, a co dopiero tak bystra osoba jak Ty. Szyję na okrętkę i łolaboga łańcuszkiem.
Umiesz, tylko nigdy nie próbowałaś!
Łaskawaś, o Pani, wielce.
UsuńCo innego naciąć kwiatków ostrym nożyczkiem, a co innego wymalowywać takie cudeńka.
Jak Szaszkiewiczowa malujesz nitką! Znasz jej łobrazeczki? Szydełkiem dłubała.
OOO Szaszkiewiczowa- cudna postać.Marzy mi się, żeby zobaczyć te cud szmatki w realu.
UsuńNo, ale to chyba nie koniec!!!!
OdpowiedzUsuńNie no skąd jaki koniec, jeszcze serdak, wianek i korale!
Usuńale fajnie sobie tak kwiatki pykac :-D
OdpowiedzUsuńBardzo przyjemnie, czasem wstaję o nieludzkiej rannej godzinie, żeby sobie popykać przed codzienną szychtą.
UsuńCudne!
OdpowiedzUsuń(a ile razy "wisi" mi tyle rzeczy, które MUSZĘ zrobić, tyle razy odkrywam, że właśnie w tym momencie muszę zrobić coś, czego wcale nie muszę - np. szalik-komin "robiony" na rękach, albo aniołka na desce, albo może właśnie będąc pod natchnieniem PEWNEGO bloga nauczę się wyszywać koralikami?)
Mam nadzieję, że infekcja drogą pikselowo-koralikową przeniesie się dalej:o)
Usuńwydaje się być mocno zaraźliwa, więc jest to dość prawdopodobne!
UsuńNic, tylko chlapać po kieckach. Obłędna!
OdpowiedzUsuńNo właśnie, chlapać- ciekawa jestem kiedy w tej kiecce zaleję się kawą, zroszę pomidorową ,albo usiądę na świeżej palecie :o)
UsuńGłosuję za paletą! Potem foto i on-line!
UsuńAaaaaale ładne! Szczególnie pączuś przypadł mi do gustu. O moim podziwie dla twojej cierpliwości nawet nie wspomnę, ja bym potrzebowała pewnie buteleczkę Vervosolu na kazdą jedną łodyzkę...
OdpowiedzUsuńNervosolu mialo byc oczywiscie.
UsuńAle ja to zamiast Nerwosolu właśnie...
UsuńDobrze wiem o czym mówisz , nie dla mnie mozolne rycie w płytach graficznych, malowanie olejne- nie mam cierpliwości żeby czekać na efekt, albo na to żeby wyschła pierwsza warstwa. Umarłabym przy czwartym rządku gobelinu
Z wyszywankami jest trochę jak z wycinankami, czy układankami- od razu widać efekt- łatwo się podejmuje decyzje, przesuwa, zmienia, przymierza. Od razu WIDAĆ jak będzie
A przy długim ręcznym szyciu ( pewnie trudno w to uwierzyć,ale takie miarowe ręczne ruchy mają właściwości kojące) słucham sobie audiobooków.
Od Vervosolu dostaje się przecież werwy!
UsuńA ja się zastanawiam, czy jestem w stanie siebie samozadowolić artystycznie i zrealizować nareszcie moje perwersyjne marzenie o haftowanych kwieciem dżinsach. Albowiem ja rzadko zimną porą w spódniczce, boję się, że mi kwiatek zmrozi.
Elu de Wu, mój żonie i kolego z wojska, pragnę Ci donieść, że założyłam nareszcie Twój docelowy ołtarzyk. Jesteś w prawej nawie.
HA!Spodziewałam się, wyniesienia na ołtarze, a!e raczej za sprawą obcowania z bujną osobowością Pana Sierotki. Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
UsuńZ racji Pana Sierotki to dopiero pośmiertnie (ja mam to jak w banku za wstawiennictwem Małża i jego czynnym udziałem, co gorsza). Ale u mnie - już za żywota!
UsuńpandeMoniu, amam nadzieję, że Cię ten Małż czynnie nadania świętości nie przyspieszy, wyprawiając na świat jej właściwy..? :D
UsuńNiestety, proces jest długotrwały, żmudny oraz okupiony nerwem i potem. O ten nerw chyba chodzi, który na tamtym świecie już nie drży we właściwej tonacji wysokiego C.
Usuńtaką metodę ratowania ubrań stosowała moja mama :)
OdpowiedzUsuńkiedyś zachlapała mi niechcący wybielaczem ulubioną bluzę szkolną (a przy okazji jadą z dwóch, które miałam). to było w czasach zamierzchłych i słusznie minionych, kiedy nie dało się niczego kupić, a do szkoły trzeba było chodzić w granatowych lub niebieskich ubraniach (stylonowe fartuchy właśnie przestały obowiązywać). mama najpierw zalała się łzami, a potem chwyciła za kordonek i wyszyła śliczny obrazek, z jakimś słoneczkiem, chmurkami i innymi elementami, których już nie pamiętam. uwielbiałam potem tę bluzę i chodziłam do zajechania. była po tej akcji ratunkowej znacznie ładniejsza - tak, jak Twoja spódnica.
I w końcu gdzieś kółeczka rozkwitły. ...Ale koniecznie pokaż nam się w tym odzieniu!
OdpowiedzUsuńBędę Cię wypatrywać w błękitach bławatków na krakowskich ulicach:)
OdpowiedzUsuńJarecka ma świętą rację, całość jest obłędna!