poniedziałek, 6 lipca 2015

Halo!

Halo! Widzę Was tam!
i Wy wytężcie wzrok...

26 komentarzy:

  1. Rety! jak ty to robisz?! Jak zdjecie! (Na drugim brzoza bardziej kostropata :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja koleżanka Zosia na moje jęki zachwytu przy kolejnym arcytrafionym portrecie
    -Jak to jak to robię? Noooo patrzę i maluję jak jest...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo! Od samego patrzenia już mi upały nie straszne!
    Woda, zieleń i cień:)
    I to światło! Mistrzostwo!

    Brzoza i zdaje mię się, że jakaś kaczkowata pływa w jeziorku po prawej, raz nad wodą, raz w pół-nurze;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak:) jest jeszcze jeden podstępny szczególik. A może więcej- kto to wie?

      Usuń
    2. widziałam brzozę i kaczkę i więcej różnic nie uwidzę! a taaaak się wpatrywałam.. no nie ma!

      Usuń
    3. chyba, ze te białe górne rogi/ ale myślałam że to nieprzycięte?

      Usuń
    4. Tak, chodziło mi o ten biały ,zamalowany później rożek na górze. Podstępna ze mnie glista.

      Usuń
  4. ach! te odbicia! Lepsze niż zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Suchy pędzel" najlepiej się sprawdza przy wodzie:o)

      Usuń
  5. Na pierwszej ilustracji cień drzewa zabiera więcej błękitu wody niż na drugiej.
    Ten cień mam na myśli od piny na prawo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w ogóle górny obrazek jest trochę przycięty od dołu, w porównaniu z dolnym.

      Usuń
    2. Tak, kuleczkowy format jest ciut większy niż A4 i muszę obciąć odrobinę albo górę albo dół .

      Usuń
  6. Intryguje mnie ta niebieska plama w wodzie... Ta szafirowa, pod Pypciem...

    OdpowiedzUsuń
  7. To może być niezamalowana podmalówka pod drzewa, albo TO COŚ co powinna mieć każda ilustracja...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podmalówka! A już myslalam, że drzwi do Narni!

      Usuń
    2. Bo cały ten obrazek do zdecydowanie drzwi!!! :)

      Usuń
    3. Tak właśnie myślę o książkach, otwarcie okładki jest jak odemknięcie drzwi do innego świata. A ilustracje to dla nie okna. Dlatego mam słabość do tych oldskulowych prostokątnych, kwadratowych.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Machają Ci zza wody wielkiej i czytstej.

      Usuń
  9. Kaczkę widzę! Widzę kaczkę! Na górnym po prawej na wodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka więcej sprytna. Mistrzyni kamuflażu.

      Usuń
  10. Ja tez sie tam widze, bez wysilku wcale, i na jednym obrazki i na drugim, a nawet i na obydwóch naraz. Wlasnie tak mi zielono przed oczami jeszcze po bieszczadzkim urlopie :)
    I nawiazujac do poprzedniego posta: mnogosc i róznorodnosc łąkowych kwiatów wprawiala mnie tez w niebianski zachwyt! Ile tego bylo, matkojedyno! Na kazdym metrze kwadratowym caly ogród.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedno z najmilszych wspomnień dzieciństwa- stoję jak zaczarowana w trawie albo na skraju pszenicznego zachwaszczonego pola i i PASĘ SIĘ. Czasem nie mogę sie oprzeć i muszę dotknąć.
      Ile wykrojów i wzorów, co za rozrzutność, kreatywność i inwencja. Atłasy , jedwabie, zmięte bibułki , kiziate aksamity płatków, hipnotyzujące, kontrastowe "środeczki". Doskonałość aż po końce wykrojonych precyzyjnie liści.Te żyłki! Te włoski! Meszki.
      Struktury.

      Teraz zachwyca mnie jeszcze inżynieryjna perfekcja projektu jakiegokolwiek chabazia zwanego chwastem.

      Usuń
    2. Dokladnie, tez sie tak wlasnie paslam :) Mielismy przed domkiem caaala wielka łąke!!!

      Usuń
  11. Gdybym ci ja umiała pisać wiersze- robiłabym to jak Wisława Szymborska :O))) Ona jakoś wie CO i JAK chciałabym powiedzieć.

    MILCZENIE ROŚLIN

    Jednostronna znajomość między mną a wami
    rozwija się nie najgorzej.

    Wiem co listek, co płatek, kłos, szyszka, łodyga,
    i co się z wami dzieje w kwietniu, a co w grudniu.

    Chociaż moja ciekawość jest bez wzajemności,
    nad niektórymi schylam się specjalnie,
    a ku niektórym z was zadzieram głowę.

    Macie u mnie imiona:
    klon, łopian, przylaszczka,
    wrzos, jałowiec, jemioła, niezapominajka,
    a ja u was żadnego.

    Podróż nasza jest wspólna.
    W czasie wspólnych podróży rozmawia się przecież,
    wymienia się uwagi choćby o pogodzie,
    albo o stacjach mijanych w rozpędzie.

    Nie brakłoby tematów, bo łączy nas wiele.
    Ta sama gwiazda trzyma nas w zasięgu.
    Rzucamy cienie na tych samych prawach.
    Próbujemy coś wiedzieć, każde na swój sposób,
    a to, czego nie wiemy, to też podobieństwo.

    Objaśnię jak potrafię, tylko zapytajcie:
    co to takiego oglądać oczami,
    po co serce mi bije
    i czemu moje ciało nie zakorzenione.

    Ale jak odpowiadać na niestawiane pytania,
    jeśli w dodatku jest się kimś
    tak bardzo dla was nikim.

    Porośla, zagajniki, łąki i szuwary –
    wszystko, co do was mówię, to monolog,
    i nie wy go słuchacie.

    Rozmowa z wami konieczna jest i niemożliwa.
    Pilna w życiu pospiesznym
    i odłożona na nigdy.

    OdpowiedzUsuń