wtorek, 14 lipca 2015

Jawnie sobie bimbam!


Bimbam sobie całkiem jawnie . Jak nie przymierzając mały Nowakowski z "Szóstej klepki". Mam do tego specjalistyczny sprzęt a mianowicie bimbadła do kluczy. Czasem wyposażam w takie  breloczki przyjaciół i tu oto właśnie przed Wami drodzy blogoczytacze ostatni plon.
Ten sercowy pojedzie razem z torbą do Marii, która wpłaciła na rzecz Antosia rozkosznie nierozsądną sumę. Na rewersie żółty kwiatek . Dwa pozostałe są już w długich krętych przewodach pokarmowych poczty polskiej. A może już niemieckiej, kto to wie?






Już jakiś tydzień temu powinnam zacząć ważną, ambitną robotę. No to na uspokojenie dziabnęłam jeszcze w ładne kwiatki torbę.




***
A jakie Wy macie mechanizmy ucieczkowe? Niektórzy sprzątają, posuwając się aż do strychu. Niektórzy muszą się troszkę upić dla znieczulenia. Niektórzy zasiadają z Bardzo Grubą Książką i świat przestaje istnieć, inni kopią w ogródku, jadą na niezupełnie potrzebne zakupy, albo snują się godzinami po necie.

No, co robicie robaczki, żeby nie zabrać się za to co trzeba?

16 komentarzy:

  1. Ekhem, ja w kwestii formalnej - bimbał sobie jawnie rzeczywiście w "Szóstej klepce" ale Bobcio, kiedy rodzina sądziła go za pożar na balkonie przy pomocy najepszych angielskiech kalek Żaczka uczyniony...
    ale Twoje bimbanie ma zdecydowanie większy sens (i urok) !!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Racja. Bimbał jawnie Bobcio.
    Młody Nowakowski bimbał tylko ostentacyjnie torebką landrynek.Bimbał i snuł sentencje, że nie powinien otwierać nikomu bo "kręcą się różni zboczeńcy i złodzieje". :o)

    OdpowiedzUsuń
  3. Większy kawałek torby kcemy zobaczyć!

    OdpowiedzUsuń
  4. Torba już w krętych trzewiach Poczty Polskiej. Mam nadzieję, że nowa właścicielka da się namówić na fotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to chyba ja już wiem, w czyje szczypczyki wpadła;-)

      Pewna Elżbieta z Krakowa
      bimbała co dzień od nowa.
      Dziś z tego w kwiatkach bimbania
      cieszy się Grudka i Frania. ;)

      Usuń
    2. W moje, w moje, o Jezusie ocukrzony!!!!!!!!!!!
      Normalnie cieszę się jak błazen, z tym, że szczerzej i szerzej. I chodzę z tą torbą po domu ogrzewam sobie piersi i biodro, zwłaszcza ten kwiatek tak grzeje!
      Normalnie jeszcze momencik i zwariuję ze szczęścia! ♥
      Ela to ma ale przepastne szafy z milijonem niespodzianek dla ludzkości!
      Dziękuję!!!!!!!

      Usuń
    3. A w kwestii czynności zastępczych - sprzątam, czyli czynię grunt pod czynność. W latach, gdy chadzałam do szkół było to sprzątanie biurka. Wzięłam się zatem na sposób, by zlikwidować te cyklofreniczne odruchy i w liceum wyrzuciłam biurko, uznając je jako mebel zbędny.
      Ponadto obecnie zaglądam do netu, myślę o niebieskich migdałach, o to chyba najczęściej. z migdalenia mam profesurę!

      Usuń
    4. No i jestem podglądaczką miru domowego, nachalnie wlepiam się w cudze pielesze, zaglądam pod ogon, obserwuję jak rodzina się krząta.
      No... w ptasie domy w internetach się wpatruję.

      Usuń
    5. W takich sytuacjach, kiedy powinnam się skserować i robić przynajmniej dwie pilne i ważne rzeczy-na wszelki wypadek, żeby ustrzec się poczucia winy, kładę się na starej wersalce z racji efektów akustycznych zwanej fortepianem i czytam. Czytam do wypęku.

      Usuń
  5. Kopiemy w ogródku i godzinami snujemy się po necie. W odpowiedzi na twoje pytanie. A potem paznokcie brudne i torby-borby pod oczami.
    No to lecę, chociaż spanie z zagubionym pod materacem koralikiem to męka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Oranie pazurem w Matce Ziemi rzeczywiście efektownie wpływa na manicure. Wyszypułkowanie paru łubianek truskawek zostawia upiorny, trudny do wywabienia siny ślad pod pazurem.. Nic jednak tak beznadziejnie nie wżera się pod paznokcie jak farba drukarska. Kto kiedykolwiek parał się akwafortą, akwatintą, mezzotintą czy miedziorytem
    ten wie, że przez kilka tygodni nie da się wymyć czarniusieńkiej obwódki, bo wżera się ona i w płytkę paznokcia i skórę. Każde wyjście pomiędzy cywili to męka.Ten pełen niedowierzania i obrzydzenia wzrok pań w spożywczaku:o)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak człek chciał się solidnie domyć i zużył na to butelkę benzyny to mu potem skóra z dłoni przez tydzień złaziła ostrymi płatkami. Przy czym, dodajmy, były to wciąż brudne dłonie.
      Ale na paznokcie patent miałyśmy taki, żeśmy malowały je zawsze czarnym albo granatowym lakierem, o. To nawet chroniło płytkę.

      Usuń
    2. Tak, pamiętam, że nawet najbardziej maczowaci chłopcy zastanawiali się czy sobie pazurów nie malować.

      Usuń