Bardzo byłam grzeczna, więc w nagrodę uszyłam sobie smoka.
Oto on. Boski tors strukturą podobny do skał
Paznokietki najpierw pomalowałam, ale okazały się zbyt kiziate.
Włos na klacie wyhaftowany, te sterczące są z mietły. Okazuje się, że taki syntetyczny kudeł też się z czasem kruszy i rozdwaja, więc pracowicie przycinałam końcówki. Ale nie wszystkie.

prężne udo
rąsia
I tu już Bimbacz na profesjonalnej sesji fotograficznej z przyklejonymi papierowymi tipsami.
Ciekawa sprawa Oglądali smoka różne ludzie. I co ludź- to inny odbiór.
Według mnie to odklejony bimbacz, z bogatym życiem wewnętrznym, przesłaniającym nieco zewnętrzny.
-Nie, no cooo tyyy?! Wariat, po oczach widzę, że regularny wariat! Zawsze poznam wariata.
-Fajny, ale smutny...
-Gdzie smutny, filozof taki bardziej.
-Wypłosz. Prowincjonalny smok w wielkim mieście.
A Ty drogi Blogoczytaczu- kogo widzisz pod włochatą polarową skórką?
















