Muza złapała mnie za twarz i trzyma jakoś tak od Sylwestra. Wychodzę z pracowni tylko po to żeby coś zjeść i się przespać. Te bajeczne girlandy widziałam w Święta w centrum mojego rodzinnego Radomia. To budynek Prezydium, w którym przez dziesięciolecia mieścił się Teatr, w którym pracował mój Tata- Jerzy Wasiuczyński. Teatr robił na mnie zawsze wielkie wrażenie, zwłaszcza od kulis, te gigantyczne przestrzenie, wyłaniające się z mroku maszynerie, sznury, zastawki -fragmenty różnych światów, uchylone drzwi ze ścieżką światła prowadzącą do bardzo jasnej, zatłoczonej garderoby.
Zmalowałam dwie wersje tej samej kompozycji, i jeszcze nie potrafię rozstrzygnąć która lepsza. A Wy którą byście wybrali, tę wieczorną czy mroczną?

























