Mam dwie rączki małe do roboty doskonałe!
Umyśliłam sobie smoczynę
filuterną...
tulącą ...
...do swej gadziej piersi wyczekane jajeczko.
Taki rozumiecie poemat o macierzyństwie, który jest pono operacją na otwartym sercu.
Szyłam, szyłam, szyłam...
nizałam te korale...
...aż w końcu ( co za niespodziewany zwrot akcji) uszyłam!
Przyjrzałam się gadzinie uważnie...
i stwierdziłam , że to jednak nie to.
Więc zaczęłam od początku.
O czym- następnym razem, o klik, klik>>>TUTAJ







































