poniedziałek, 28 września 2015

Kraków



Ha, byłam ci ja wieczorem na mieście i nie da się ukryć- dość czarodziejsko jest.

 Zbliża sie moja ulubiona pora- do Krakowa zjeżdżają studenci. Miasto młodnieje, uśmiecha się. Pachnie cierpko butwiejącymi liśćmi, spalinami iiii... no cóż, nie da się ukryć lekką nutką ptasiego guana. Siwy dym z grillowanych kiełbas i oscypków snuje się po Rynku, nawiedzony gitarzysta, gra jak co dzień ten sam płomienny utwór pod Mariakiem, błyszczą chodniki, stukają obcasy, pod knajpami niczym kuropatwy zbijają się w stadka palacze.

A Pan Twardowski dalej sądzi, że przechytrzy diabła.

Patrzycie dziś na ksieżyc? Ja tam nastawiam sobie budzik na 4:30

środa, 23 września 2015

O królewnie czarodziejce

Dawno bajek nie było, prawda?
Józef Ignacy Kraszewski poopowiada nam trochę o Królewnie Czarodziejce.

"Co tylko chciała, to miała, ptasiego mleka jej nie brakło. Aż, gdy wyrosła, a ojciec mówić zaczął, że czas za mąż iść, wręcz mu powiedziała, że nie pójdzie za nikogo, tylKo za takiego, który od niej rozumniejszy i zręczniejszy będzie, a jej się spodoba."


"(...) nade dniem do ogródka się wsunęła, usiadła na grządce i liliją zakwitła"
Com się drodzy moi pieczątek narobiła, nastukała, papieru napsuła- to moje, ale ilustracja wyszła z tego tylko jedna.


 "Drugiego dnia przez okienko otwarte królewna poleciała gołąbką po dworze, zamieszała się w stado i z ptactwem latała. A że ptaki czuły w niej innego ducha, że nie swoją im była, co się do gromady zbliżyła, stado się zaraz rozsypywało, a ona siedziała jedna."
U mnie Srólewna Czarodziejka STOI- mam nadzieję, że czytelnik wybaczy tę nieścisłość.



"Trzeciego wyprawiła, aby jej gwiazd na sznurek nanizał, do noszenia na szyi".
I co? I oczywiście nie przyniósł, sama musiała se ściagnąć. Ani chybi z jakiegoś bajecznego Allegro. 


Oto cud-królewna spod pędzla >>>Dyni, prawda, że ponad poziomy wylata?



A tak w ogóle proszę państwa- to nie bajka- właśnie zaczęła się astronomiczna JESIEŃ!

czwartek, 17 września 2015

Paryż 8-15.09.15



W Paryżu łatwo stracić głowę. O czym przekonał się  Ludwik XVI, Maria Antonina i parę innych osób:

Św. Dionizy np. Na poniższym zdjęciu z portalu najbardziej ujmują mnie te pełne tolerancji uśmiechy wszystkich zgromadzonych:













Jak widać na powyższych obrazkach, tracenie głowy ma tutaj długie tradycje, trudno się dziwić, że taki duduś jak ja nie bardzo wie w jakiej kolejności ustawić te wszystkie litery...

Z Metra cięta mina oznaczająca-  jeszcze jedno arcydzieło, jeden maluśki Vermeer, Fra Angelico, Leonardo, tyciusi Giotto, de La Tour, Rembrandtcisko, Picasso,  Chagall, Matisse, czy Monet- a wezmę i imploduję z  Monsignore Kretesem.

poniedziałek, 7 września 2015

Zagadka

Natężcie synapsy, wyprężcie poczucie tego i owego, wprawcie w rezonans intuicję!

Do jakiego wiersza może być to ilustracja?

Samochwałę( którą sugeruje Tores) skroiłam trochę inaczej. Ło:

okropne są te moje zdjęcia z głupawki , ale że westchnę tak filozoficznie- cóż zrobić!

sobota, 29 sierpnia 2015

O pewnej chudej pani...

Była raz chuda pani z Medyki,
która smażyła wyłącznie naleśniki.
A jak smażyła je- to leżała,
bo taką niska kuchnię miała
ta chuda pani z Medyki.

Wanda Chotomska





O! I tak się bawiuńkam:



poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Mam żółte papiery!

No mam. Papiery żółte, szare, grafitowe. Mam i nie waham się ich użyć!


Opowieść o ciemnym, ciemniutkim pokoju, gdzie po kątach czają się przeokropne strachy.




Ale wystarczy przecież tylko włączyć...



...lampkę. Chi, chi, no właśnie...
To fragment większej całości, ale o tem- potem!



wtorek, 18 sierpnia 2015

Jak zostać Kopciuszkiem?

Jak zostać Kopciuszkiem? Najlepiej będąc bałaganiarą.  Szukając czegoś Zupełnie, Ale To Zupełnie Innego, kopiąc w stosach, kłębach, zwojach, hałdach można potknąć się o zapomniany kartonik, z ciuszkami endo.

O mamo - jak ja lubiłam tę zabawę! Wybór tonacji kolorystycznej, tematu przewodniego, tkanin, fasonów, wzorów, dodatków. I jakie zabawki- grubaśne wzorniki materiałów, wachlarzowate próbniki  pantonowskich  farb, wielgaśne bele bawełny, sztruksu, gigantyczne wrzeciona z wyfarbowaną specjalnie dla nas włóczką. Powiadam Wam- żywioł i ekstaza!
Projekty koszulek,  billboardów, wszywek, metek, bimbadeł, >>>kalendarza.

Napotkanie na ulicy człowieka odzianego w "mój " ciuch wystrzeliwało mnie wewnętrznie z radości w orbitę okołoziemską. Niespodziewane natknięcie się na billboard ,  w dalekiej Polsce sprawiało, że serce robiło fikołka, mostek i przewrót w tył.
Tych wzorów- różnych- różnistych: sukienek, tiszertów, bluz, bandanek, torebek, kostiumów kąpielowych zaprojektowałam w ciągu kilku lat ok.200. A z każdego wzoru dostawałam egzemplarze autorskie- więc sami rozumiecie w tym czasie byłam bardzo fajną ciocią. Mniej lub bardziej przyszywaną.
W kartonie kop-ciuszkowym  zostało mi   kilka  przypadkowych ciuszków.
W roli modeli zaprzyjaźniony kwiat młodzieży:











z kieszonką był też taki motyw:


















i kilka projektów na tiszerty , które mam tylko w wersji papierowej:










to był hit:o)