niedziela, 12 lutego 2017

Kapu kap!

Tipsy na miarę moich możliwości.




Dopiero jak wycięłam te wszystkie kropelki, zobaczyłam, że kontrast z tłem musi być bardziej wyrazisty...


...a odsunięcie kropel od tła ( na pracowicie posklejanych warstwach pianki montażowej) da ten efekt, o który mi chodziło. No to kap kap- cięłam i kleiłam, cięłam i kleiłam, cięłam i kleiłam.




I o, proszę bardzo:


Pierwszą osobę, która w komentarzu zechce mnie spytać: -Ale że ci się tak chce?! -informuję,że zaraz oto posmaruję z obu stron szkła swoich okularów  masłem i je zjem.
Następni więc mogą pytać mnie o to do woli.



Przyszła paczuszka z allegro. Mój park maszynowy prezentuje się teraz doprawdy imponująco!

Te nożyczki o czarnych ostrzach mają powłokę, która sprawia,że taśma ( również dwustronna) nie przykleja się do ostrza. Genialny wynalazek!

30 komentarzy:

  1. W takim deszczu to ja mogę moknąć!
    Też chcę takie magiczne nożyczki.

    Oraz: Ale że ci się tak chce?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O KU#heg-LA*wRY! Wkjbdghic ojdih iijiihi mje.

      Usuń
    2. Grudka ci się do klawiatury dorwała!

      Usuń
    3. b e z O KU L A R Ó W tru d no.

      Usuń
  2. Nie pytam, tylko z serca dziękuję, że Ci się chce! Bo te kolory radują oczy i całego człeka, od razu widać, że jest jakiś sens bytowania pod tym kolorowym niebem. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że i ptak kiwi będzie? ;-) Bpmba. Witaminowa!

      Usuń
  3. Zatkało mnie. Nie pytam, nie komentuję, oglądam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś po raz kolejny przymierzałam Twoje kwiatki do żakietu i myślałam czule. Ale na tym akcja się skończyła.

      Usuń
  4. Dobra, co mnie KU#heg-LA*wRA te krople obchodzą, ale że takie nożyczki robią?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie klei się , serio. Bo do tej pory miałam nożyczki tylko do taśmy żeby nie upaćkać tych precyzyjnych, które w chwilach największego twórczego szału musiałam odskrobywać i myć, a to jak nie wiem co spowolniało moje rumaki.

      Usuń
  5. Kazda osobno cielas i osobno podklejalas, tak?

    Ze ci sie tak chce!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale super te nożyczki! A właśnie dziś pomyślałam, że muszę sobie jakieś kupić - już wiem, czego szukać :D

    PS. jak ja to dobrze znam, nikt inny nie byłby w stanie wymyślić mi tak pracochłonnych zajęć, jak sama sobie wymyślam ;) Czasami sobie myślę, że to moje (podświadome) motto życiowe: "Jak zrobić, żeby się narobić?" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iii tam, sama wiesz to są działania medytacyjne, teoretycznie nikomu się nie wytłumaczy.

      Dwie pary Fiskarsów -te małe nożyczki o biało niebieskich uchwytach i największe, krawieckie z czarnymi mam od 5 lat i są ostre i zwrotne jak pierwszego dnia. No i bardzo ergonomiczne- przedłużenie dłoni. Jedynie te największe są jak dla mojej ręki przyciężkie, sprawdzają się jedynie przy długich cięciach.

      Usuń
    2. Chyba im się nie oprę! Wśród ich produktów znalazłam też takie cudo, jak nożyk na palec z obrotowym ostrzem, wygląda magicznie ;) ciekawa jestem, czy warty zakupu; nie lubimy się z nożykami do papieru, ale jednak nożyczki nie mogą wszystkiego.

      Na myśl o tych niezwykłych nożyczkach i nożyku mam już wizje w głowie, nie jest dobrze ;)

      Usuń
  7. Że Ci się chciało, to widać, nie trzeba pytać! :-)

    No, ale powiedz: wycinałaś je przynajmniej po 3-4 razem, znaczy jednocześnie?
    Bo jeśli nie, to zapytam: a ile Ci to zajęło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały Boży dzień cięłam po kropelce, jak się tnie kilka arkuszy nie można zapanować nad kształtem, zawsze trochę się rozjeżdżają kartki pod ostrzem. No i w odpowiedni fragment koloru się nie trafi.

      Kap

      kap

      kap

      pojedynczo

      po

      kropelce
      .

      Usuń
  8. Ale jak widać się opłaciło :) cudny ptaszek i kropelki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szpak przeszedł weryfikację amatora ornitologa, którego mam na chacie, musiałam wyrwać artefakt z korzeniami, i poprawić nóżki, bo nachylony był pod całkiem niewłaściwym kątem:o)

      Usuń
  9. To ja poprosze taki deszcz, Taki to moze padac byleby nie farbowal ubrania albo, niedajbogu, fizjonomii)

    A nozyce full wypas, nawet nie wiedzialam ze takie sa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiedziałam, póki się nie zanurzyłam w odmętach allegro. Szczerze wątpiłam czy coś oprze się tej pancernej piance montażowej, lepkiej jak grzech śmiertelny, a tu kurdebele- miłe zaskoczenie- TO DZIAŁA.

      Czy pamiętacie czasy, które zmuszały dziewczyny do niezwykłej wprost pomysłowości w sprawach ubioru, te wyrzępolone tenisówki, które udawały "czeszki"- rozczulające balerinki PRLu, farbowane ręcznie ciuchy, które spływały właśnie z pierwszym deszczem intrygującymi strużkami po skórze, ciuchy szyte z pieluch tetrowych, pierwsze acryle, którymi malowało się na podkoszulkach sztywne od plastikowej farby wzory...

      Usuń
    2. Taaaak, "czeszki" :)) I dlugopisami sie malowalo tez znaczek granatowo-czerwony!

      U nas z racji posiadania w miescie fabryki papieru, co bardziej kreatywne panie wynosily rózowy barwnik do papieru toaletowego i farbowaly nim wlosy.

      Oprócz wlosów, intensywnie rózowe byly takze rece, przez dobrych kilka dni ;)

      Usuń
  10. A i pamitam farbowane bandaże, z których robiło sie coś w rodzaju bransoletek, i coś na szyję...
    Obecnie to koronka, filc w hurtowniach całe regały najróżniejszych tasiemek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I opaski na wlosy: bandaz farbowany w Rivanolu.

      Usuń
  11. Zakazane pytanie w ogóle nie przyszłoby mi do głowy.
    Mnie się tak chce, a nie mogę. Co za udręka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ustalmy coś- "Jarecka" i "nie mogę" nie występują w jednym zdaniu- nie ma możliwości. Oksymoron- jak stąd do przedmieść Warszawy.

      Usuń
  12. Ciekawe,jaka wychodzi tęcza po takim deszczu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz! Może całkiem przezroczysta? Może my panie dzieju cały czas niepostrzeżenie nurzamy się w tęczach?

      Usuń