sobota, 19 kwietnia 2014

Wielkanoc



SŁODKICH Świat! Nawet jeśli nie przechadza się koło Was zając w garniturze z walizeczką z czekolady.

 Już dzwony śpiewają?.Już okna umyte? Już w naftalinie tkwi ciuch?

środa, 16 kwietnia 2014

aaalee koooraaleee

Ha! Już mknie do mnie świeża dostawa koralików!
Dyszę żądzą czekając na Panią Listonoszkę.


Na krakowskiej starzyźnie "Pod Halą" kupiłam w ostatnią niedzielę drewniane korale w rozmiarze XL- były tak ujmująco koślawe i spatynowane, że nie mogłam się oprzeć. 


A najbardziej, najbardziej na świecie lubię weneckie millefiori.
Ich jedyną wadą, jest to, że nie można ich nawlekać, Ceramiczne, porcelanowe podróbki mają dziurki, ale te najpiękniejsze, oryginalne z kruchego szkła, krojone w plasterki ze szklanych pałeczek- nie. 


PeeS. Mam! 
Przyszło do mnie kilo trzydzieści szczęścia. Pasę oko, przesypuję do pudełek, porównuję odcienie, przeżywam rozkoszne dylematy , czy ten kolor jeszcze  z różami, czy już z fioletami,. Mówię Wam- we krwi pluskają mi małe, kolorowe rybki...

A w przygotowaniach przedświątecznych- niech MOC będzie z Wami!



sobota, 12 kwietnia 2014

krakowskie znaki , objawy i symptomy

Zając Naćsław pogrążony jest w szponach nałogu marchewkowego, ja najwyraźniej uzależniona jestem od koralików.

To, że nastała wiosna w Krakowie, poznaję  po kilku niezawodnych objawach. Znak pierwszy. Na trawnikach  pojawiają się studenci ze sprzętem do pomiarów geodezyjnych. Jakoś tak razem z magnoliami i forsycjami. Młodzi też kwitną, gibają  ze śmiechu, i próbują sprawiać wrażenie, że nie obchodzi ich, że się wszyscy na nich gapią, kiedy tak wbijają krzywo tyki w glebę i zastanawiają z mniejszym lub większym wdziękiem gdzie należałoby  przyłożyć oko.

Drugi znak wiosny to  przechadzający się po Rynku sprzedawcy strusi na patyku. Teoretycznie sprzedają komplet- animowanego linkami ptoka i gwizdałkę, którą animator (strusia jego melodia)  trzyma ukrytą w paszczy.
Jest rzeczą powszechnie wiadomą, że jak przywiezie się klasę dzieci na wycieczkę do Krakowa i przeczołga po tych wszystkich Wawelach, to  MUSZĄ bidaki odreagować. Nie kupują bynajmniej strusi na patyku, tylko same gwizdałki do ukrycia pod językiem. A zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam, dwadzieścia parę uruchomionych na raz gwizdeczków  wyprostuje każdemu Trąbkę Eustachiusza!
Ja w każdym razie, kiedy mam pecha przechodzić obok takiej grupy cherubów z gwizdkami, katapultuję się nieodmiennie na wysokość 4 metrów,  zawisam na chwilę i opadam wolno  niczym biały płatek czeremchy.
Tak, tak, kiedy  zbieram się z gleby i otrzepuję z gołębich kup- wiem już z pewnością- to Pani Wiosna przyszła!





Kolejny - trzeci symptom wiosny to drewniane, ludowe, wręcz prasłowiańskie wózki zaparkowane pod Mariakiem. Można tam  nabyć  chińskie smoki wawelskie w różnych rozmiarach i o rozmaitej przydatności- smoki popielnice, smoki breloki, smoki świeczniki, smoki przytulanki, smoki magnesy, smoki termometry, smoki puzderka , smoki z długopisami sterczącymi z zadzi i zwykłe durnostojki.
Nad tym gadziarium  bujają się na wietrze typowe pamiątki z Krakowa: barwne rzemyki z papieru i korale: duże, drewniane, we wszystkich kolorach świata. Ja polowałam na długie, 50 centymetrowe sznurki drobnych ( 2mm) plastikowych koralików- potrzebne mi są do ekscesów szmatkowych. Tańsze były jakieś 3 razy od tych sprzedawanych w pasmanteriach. I co? W tym roku koralików nie ma!

Tegoroczna nowość- smoki łyżeczki nie obetrą mych łez!

Znacie jakieś żwawo bijące źródła koralikowe?
Jak każdy nałogowiec- mam dużo, ale chcę mieć więcej!

i jeszcze jedno ważkie pytanie
A TY drogi czytelniku po czym poznajesz, że wiosna przyszła?

środa, 9 kwietnia 2014

kompletna WIOCHA- czyli rzecz o reklamie

Mrożąca krew w żyłach tresura snopka siana.





 Zdemoralizowana przez miastowych krowa.






Świnka chora na różyczkę. Czy może odwrotnie? W zbliżeniu widać, że Różyczka powinna zainwestować czym prędzej w jakiś rewolucyjny, przełomowy lub choćby inteligentny  krem przeciw krakelurowy. 




Zając Naćsław w szponach nałogu marchewkowego.



Wiecie, że większość dzieci na świecie poproszonych o namalowanie krowy, wybiera  fiolet Milki? Ta zalotna jałóweczka ma nawet ślady mlecznej na nosie.
No taaak, miejmy nadzieję, że to czekolada. 



A to już sama Autorka tej menażerii, która też było nie było mieszka na wsi. Jak tak się sobie przyjrzałam ostatnio...inwestycja w krem anty krakelurowy to jedno, ale nos, nos mam takiej szerokości, że powinnam rozważyć czy nie podnająć go jako powierzchni reklamowej!




poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Oksymoron i gimnastyka dla oka

-Ela, nie masz pojęcia jak to jest być wrażliwą osobą! -mawia moja koleżanka Gałka. 
Miewam jednak przebłyski, które skłaniają mnie w ciemne listopady do wydziubdziania takiej oto szmatki: 
Można powiedzieć- WYKRAKAŁAM- świat dokładnie tak teraz wygląda. Istnieje mocne podejrzenie ,że wyglądał by tak i bez mojej szmatki, ale kto to wie?






Kto WYTĘŻYŁ WZROK  i odnalazł wszystkie 10 różnic  może powiesić sobie elektroniczny order na dzielnej piersi. Lub innym dowolnie wybranym miejscu.


Bystrzaków, którzy odnaleźli wszystkie różnice, uprasza się o nie wpisywanie listy w komentarze.


Mimo spraw walących się na człowieka z siłą wodospadu- życzę Wam miłego poniedziałku.

czwartek, 3 kwietnia 2014

KONKURS DOBREGO HUMORU

Ogłoszenie skusiło Figla i Psikusa do wzięcia udziału w konkursie


 Już na widowni zgromadzili się mieszkańcy lasu:


Zasiadło szanowne JURY
(licho leśne o spiczastym nosku- to ani chyba ja- poznaję po bezwiednych bazgrołach)

i

i


  i...

no właśnie, jeśli chcecie wiedzieć  jaki numer wywinęli Figiel wraz z Psikusem
wydrzyjcie sobie spod wątroby 5 zł i 20 groszy i kupcie najnowszy Świerszczyk!



wtorek, 1 kwietnia 2014

02.IV.dzień książki dla dzieci

Dziś dzień książki dla dzieci.
Urodziny Andersena i Magdy Kalety z  polskiej ilustracji dla dzieci
Wszystkim, którzy  książki dla dzieci tworzą, opracowują, propagują, wydają, wydają na nie ciężko i lekko zarobione pieniądze, tym którzy je czytają, którzy  czytają je dzieciom 20 minut dziennie- codziennie, prowadzą na ich temat warsztaty, wykłady, piszą o nich na blogach , dyskutują na forach i w outernecie, tym którzy książki oglądają, bawią się nimi i po prostu je kochają
wielu nowych książkowych odkryć
życzą

-Elżbieta Wasiuczyńska
i Mól Bronisław - wielbiciel literatury science fiction.

Niech MOC będzie z nami!